Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Poziom znacznie głębszy niż umysł? - dyskusja
Autor Wiadomość
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-27, 08:52   

kenya napisał/a:
czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł.



Co masz/miałaś na myśli?
 
 
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-27, 11:41   

diagos -

człowiek to ciało, umysł i dusza.
Zwykło uważać się, że ciało z umysłem ma duszę. Ja myślę, że dusza ma ciało i umysł :-)

Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy.

Człowiek na przeciętnym poziomie świadomości zazwyczaj doświadcza tego w przebłyskach - wtedy czuje się spokojny i pewny.
Ten stan nie trwa jednak wiecznie, kiedy wmiesza się umysł ze swoimi pragnieniami, żądaniami, żądzami - znowu pływa się na fali cierpienia.
Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą.
 
 
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-28, 09:47   

diagos -

człowiek to ciało, umysł i dusza.

Zwykło uważać się, że ciało z umysłem ma duszę. Ja myślę, że dusza ma ciało i umysł :-)


Według ciebie dusza ma ciało i umysł. Rozumiem twoje zdanie lecz takie twierdzenie jest nieprawdziwe. Bóg nie stworzył X dusz i dusza wybiera sobie ciało. Jak się kończą dusze to znów Bóg produkuje? Bóg tworzy duszę w momencie poczęcia.

Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy.

O jakiej głębszej mądrości piszesz? Poziom bezwzględnej prawdy? Co to jest? Dla mnie mądrością i prawdą jest tylko Bóg.

Człowiek na przeciętnym poziomie świadomości zazwyczaj doświadcza tego w przebłyskach - wtedy czuje się spokojny i pewny.

Przeciętny poziom świadomości? Ciekawe jaki ja mam poziom świadomości. Jak ktoś ma już wysoki poziom, to osiągnął nirwanę. I wtedy czuje się spokojny i pewny. Lecz to nie jest zgodne z naszą religią.

Ten stan nie trwa jednak wiecznie, kiedy wmiesza się umysł ze swoimi pragnieniami, żądaniami, żądzami - znowu pływa się na fali cierpienia.

Chciałoby się cały czas trwać w stanie nirwany i żeby nasz umysł nam nie przeszkadzał. Być jak bóg.

Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą.

Duchowy wgląd? To jest to coś z czym łączysz się w jednej chwili i doznajesz jedności. Taki stan nirwany - po za umysłem? Jaką ty masz na myśli modlitwę? Do tego samego Boga, o którym tutaj mówimy na forum?

Uważam, że twoja wypowiedź jest w stylu new age.

kenya

czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł.


Jakie poziomy, głębsze niż umysł? Dla mnie taką wypowiedź pisze osoba , która wierzy w new age.

Jeśli się mylę to proszę, żeby mnie forumowicze poprawili. Ewentualnie żeby moderatorzy bardziej zwracali uwagę na takie wypowiedzi ( w stylu new age).

Pozdrawiam.
 
 
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-28, 19:51   

Diagos, jako moderator czuję się wywołana do tablicy. I uprzedzam - mój nick nie ma nic wspólnego a new age, jest imieniem konia, którego mam w avatarze (i nie ja temu koniowi imię nadawałam, kupiony został z imieniem).
Ja w poście kenyi nie widzę/nie słyszę/nie czuję nic newagowskiego. Czytając go miałam skojarzenia jak najbardziej katolickie. Z tą duszą, ciałem i rozumem rozumiem to jako nadrzędność duszy w stosunku do reszty, bo po śmierci to dusza jako sama idzie do nieba, bez ciała, i chyba rozumu też ze sobą nie targa (dobrze byłoby jeszcze rozum zdefiniować).
Poziom bezwzględnej prawdy rozumiem jako cząstkę Boga w każdym człowieku, to o czym Pismo Święte pisze jako o człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boże. A o czym nauka i filozofia mówi "prawo naturalne", czyli coś co w pakiecie z duszą dał Bóg człowiekowi, aby za pomocą rozumu i wiary rozeznawał sprawy tego świata.
Przeciętny poziom świadomości i wiążący się z tym spokój i pewność odbieram w kontekście Modlitwy o Pogodę Ducha.
Takie jest moje rozumienie, nie wiem na ile spójne z tym co miała na myśli kenya.
Może ktoś jeszcze zechce się wypowiedzieć.

A na koniec perełka od Agnieszki :mrgreen: :
Pomiędzy
Tym, co myślę,
Tym, co chcę powiedzieć,
Tym, co jak mi się wydaje – mówię,
Tym, co mówię,
A tym, co ty chcesz usłyszeć
Oraz tym, co jak ci się wydaje – słyszysz
Tym, co starasz się zrozumieć,
A tym, co rozumiesz –
Znajdują się dziesiątki wariantów nieporozumień
Ale – mimo to – spróbujmy.

Bernard Werber
 
 
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-28, 22:12   

To co napisałam wydawało mi się tak proste, jasne i oczywiste, że zdało się być niemożliwym dla mnie zrobić tłumaczenie z tłumaczenia.

Nirwanno - lepiej bym tego nie zrobiła niż Ty, dziękuję. :-)

Miło jest wiedzieć, że jest się dobrze zrozumianym.

A przytoczony tekst Bernarda Webera, który dostarczyła Agnieszka i nie bez powodu Mirakulum się nim zachwyciła - jest naprawdę niezwykle wymowny.
 
 
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-29, 16:35   

Nirwanna

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy inaczej interpretuje, odbiera różne informacje. Dlatego starajmy się na forum dokładniej precyzować nasze wypowiedzi, myśli. To co oczywiste jest dla ciebie i Kenyi nie musi być dla mnie i innych, a tym bardziej dla osób które wychodzą żeby zapoznać się z forum.

New age ma do siebie to, że jest bardzo atrakcyjny. Trudno w nim znaleźć na pierwszy rzut oka zagrożenia. W dzisiejszych czasach trudno dostrzec różnego typu zagrożenia. Za większością rzeczy stoi marketing, ich plany sprzedażowe, liczy się tylko kasa. Nie patrzy się na wartości, człowieka. Czy coś go niszczy. Wszędzie zalewają nas różnego rodzaju informacje, reklamy itp. Z czasem traci się właściwe rozeznanie co jest dobre - złe, prawdziwe - fałszywe. Po pewnym czasie ulega się mimo woli tym wpływom.

Powiedz mi Nirwanna jak ty rozumiesz taką wypowiedź:

kenya napisał/a:

"czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł."

Co to znaczy to coś?

Poziomy głębsze niż umysł?

Takie coś ja odczytuję to tak :

"Coś" dla mnie oznacza jakaś siła, energia, która jest ponad nami.

Poziomy głębsze niż umysł oznacza dla mnie stany (osobiście trudno mi to opisać bo takich stanów nie przeżyłem) euforii, poczuć się jak bóg.

Kenya odpisywała Krawędź nadziei dokładnie tak :

"KN - jesteś mądrą, dobrą i wrażliwą osobą. W Twoich wpisach, mimo trudnych przejść, desperacji i rozterek czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł."
Czy osoba wierząca napisze tak (tekst pogrubiony)? Czyż nie lepiej byłoby napisać np. tak : W Twoich wpisach, mimo trudnych przejść, desperacji i rozterek czuje się obecność działania Boga. I nie było by żadnych niedomówień.

Kenya odpisała mi jakiś filozoficzny wykład:

"Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy."

Dla mnie taki tekst zalatuje new age.

Wystarczyło napisać w skutek ogromu cierpienia zwracamy się do Boga, Jemu zawierzamy nasze problemy, cierpienia, smutki i radości. A tu tekst uwarunkowany umysł, poziomy bezwzględnej prawdy.

Kenya nie używa słowa Bóg, tylko pisze wymijająco.
Jedno co dobre to, że pisze o modlitwie: "Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą." - tylko pytanie do kogo ta modlitwa?

Duchowy wygląd?

kenya napisał/a:

"To co napisałam wydawało mi się tak proste, jasne i oczywiste, że zdało się być niemożliwym dla mnie zrobić tłumaczenie z tłumaczenia."
Dla mnie bynajmniej już takie oczywiste i jasne nie było i nie jest. Nawiasem jeśli ktoś nie rozumie w jakimś stopniu czyjejś wypowiedzi, to może oznacza, że coś nie tak było z tą wypowiedzią. Szkoda, że nie ma innych głosów za lub przeciw. Łatwiej było by to ocenić.

kenya napisał/a:

"Miło jest wiedzieć, że jest się dobrze zrozumianym." Pochlebiasz sobie?

Nirwanna

Tak przy okazji to w innym wątku kenya pisze:

"Kiedy w końcu po długiej "walce" uspokoiłam się, z osoby nieustannie wracajacej do przeszłości, roztrząsającej ją bez końca zmieniłam się w kogoś kto ceni teraźniejszość a przeszłość ocenia w kategoriach odbytej lekcji z której należy tylko wyciągnąć wnioski i zostawić ją za sobą- zmieniło się wszystko, łącznie z nastawieniem mojego męża. Wszystko zaczęło jakby łagodnieć, przybierać inną formę, zaczęły pojawiać się pozytwne emocje z obu stron a te wyzwoliły je i innych.
Nagle świat stał się moim sprzymierzeńcem. "

Czy w tym tekście jest new age?

Na pierwszy rzut oka taka wypowiedź jest prawidłowa. Według mnie jak się bliżej przyjrzy to ten tekst jest w stylu new age. New age bardzo dobrze się kamufluje. Wszystko wydaje się w porządku. Sama Kenya może robić to nie świadomie. możliwe, że kiedyś czytała książki motywacyjne i z czasem przesiąknęła tym treściami.

Sam kiedyś czytałem ksiązki nie wiedząc ,że to jest new age.

Sformułowanie pozytywne emocje, inna forma itp. to są właśnie sformułowania z new age.

Kenya świat odbierasz jako wroga jak coś nie było po twojej myśli? A jak nastąpiła zmiana to jest sprzymierzeńcem. Coś chyba nie tak jest w twoim postrzeganiu. Możliwe, że za dużo się naczytałaś książek motywacyjnych. Tam takie wypowiedzi są niech świat ci sprzyja, będzie twoim sprzymierzeńcem, zmień siebie a światy zmieni się wokół ciebie itp. A jak coś się stanie np. ukradną telefon to nie przejmuj się na pewno wszechświat ci sprzyja i ma dla ciebie nowszy lepszy model.
Dostałaś kolejną lekcję i wyciągnęłaś wnioski i już się wszystko zmieniło. Jakiś cud? Tak bez udziału Boga? Nie piszesz, że kiedy zaufałaś Bogu, powierzyłaś Mu swoje problemy, to zaczęło się wszystko układać zmieniać. Czy ty aby na pewno wierzysz w Boga tego prawdziwego?

Kenya pisze:

"zmieniłam się w kogoś" - w kogo? Pisząc kogoś tzn., że ty to nie ty tylko ktoś inny. Sama nie potrafisz ocenić kim jesteś? A gdzie prawdziwa ty?

Polecam wszystkim zapoznać się z książką:

http://www.tiqva.pl/compo...ents/download/4

oraz wykłady:

http://www.youtube.com/wa...E7F980C2372E5D8

Dla mnie jest to bardzo interesujące. Kiedyś mam zamiar porozmawiać na ten temat lecz w oddzielnym wątku.

Ale – mimo to – spróbujmy. Właśnie spróbujmy zrozumieć innych.

Czy dla was wszystkich takie sformułowania jakie pisze Kenya są proste, jasne i oczywiste?

Pozdrawiam serdecznie.

P.S.

Nirwanna odnośnie twojego nicku nic do niego nie mam.
 
 
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-29, 16:50   

Diagos, to że w tekście, z którym dyskutujesz dostrzegasz new age wynika z tego, że new age jest eklektyczny i bierze zewsząd to, co mu pasuje i jest powierzchownie atrakcyjne.

Poziom głębszy niż umysł - psychologia - id-ego-superego lub według nowszych koncepcji podświadomość, świadomość, nadświadomość, ciało, duch i dusza - to z kolei teologia.

Nowa ja... a ilu dobrych katolików jest w stanie powiedzieć, czym charakteryzuje się ich ja? Może nie nowa, tylko uświadomiona. To nie ma nic wspólnego z new age - to proces wzrostu duchowego, kiedy człowiek potrafi spojrzeć na siebie z boku, wyjść na metapoziom i ocenić swoje zachowania, myśli i uczucia przez pryzmat kluczowej wartości, jaką jest miłość - caritas.

Metapoziom - też nie z new age, tylko z filozofii nauki.

Dyskusja na temat new age zapewne byłaby ciekawa, tylko pod warunkiem, że obie strony się naprawdę merytorycznie przygotują i będą rozmawiać bez wstępnych założeń - katolik-nieoświecony beton, new age'owiec - nawiedzony i zniewolony przez złego. Niestety ja tego w dyskusjach odnośnie zagrożeń duchowych nie widzę. Nie mam na myśli tej tutaj wymiany poglądów, tylko moje generalne odczucie co do jakości dyskusji publicznej w tej kwestii.
 
 
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 00:06   

Cytat:
Dla mnie bynajmniej już takie oczywiste i jasne nie było i nie jest. Nawiasem jeśli ktoś nie rozumie w jakimś stopniu czyjejś wypowiedzi, to może oznacza, że coś nie tak było z tą wypowiedzią. Szkoda, że nie ma innych głosów za lub przeciw. Łatwiej było by to ocenić.

Cytat:
Czy dla was wszystkich takie sformułowania jakie pisze Kenya są proste, jasne i oczywiste?


TAK.....wypowiedzi Kenyi są dla mnie jasne,oczywiste,mądre,wyważone i bardzo pomocne pisane w zgodzie z nasza wiarą i....bez cienia new age.
Sama Kenya niejednokrotnie pisała o Bogu, nawet dzisiaj w innym poście.....nie doczytałeś niestety,ale to nie przeszkodziło Ci w ocenie jej osoby.
Tak ocenie mimo,że stawiasz znak zapytania....takie stwierdzenie/ocena w formie zapytania....tak to odbieram.
Równie dobrze mogłeś napisać inaczej.....analogicznie do tego co proponujesz Kenyi.

Dla jasności....nie znam Kenyi osobiście,nie piszemy ze sobą....znam ja tylko z postów,a że ów posty zawsze spójne....mam swoje zdanie na Jej temat.

Cytat:
Nawiasem jeśli ktoś nie rozumie w jakimś stopniu czyjejś wypowiedzi, to może oznacza, że coś nie tak było z tą wypowiedzią.


Niekoniecznie z wypowiedzią,równie dobrze moze być coś nie tak ze zrozumieniem....czyż nie?

Wszystko zaczęło się od......

Cytat:
W Twoich wpisach, mimo trudnych przejść, desperacji i rozterek czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł.

Cytat:
Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy.

Człowiek na przeciętnym poziomie świadomości zazwyczaj doświadcza tego w przebłyskach - wtedy czuje się spokojny i pewny.
Ten stan nie trwa jednak wiecznie, kiedy wmiesza się umysł ze swoimi pragnieniami, żądaniami, żądzami - znowu pływa się na fali cierpienia.
Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą.


Nie wiem o co biega,bo dobrze zrozumiałeś......wszak o Boga chodzi i to moim zdaniem Kenya miała na myśli.Zresztą chyba nie trudno sie domyśleć?

Nawiązując do wpisu Krawędź Nadzieji,bo to o nią chodziło.....pełna zgoda.
Nie każdy po takich (trudnych) przejściach i wciąż w trudnej sytuacji wykazuje taką postawę.
Człowiek na przecietnym poziomie "świadomości"......celowo umieściłam w cudzysłowiu,bo najwyraźniej masz problem z tym wyrażeniem....pała złością,nienawiścią,tudziesz miłością,nawet współczuciem,by zaraz potem ........itp.

Takie przebłyski .....czyli dokładnie to o czym pisze Kenya.....raz spokój,raz totalny chaos.

dalej....

Czepiłeś sie stwierdzenia....poziom większy niż umysł....

Cytat:
Poziomy głębsze niż umysł?
Takie coś ja odczytuję to tak :
"Coś" dla mnie oznacza jakaś siła, energia, która jest ponad nami.

Poziomy głębsze niż umysł oznacza dla mnie stany (osobiście trudno mi to opisać bo takich stanów nie przeżyłem) euforii, poczuć się jak bóg.


Poziom większy jak umysł dla mnie to nic innego jak poziom głębokiej dojrzałości duchowej.
To "Coś" to właśnie Bóg....."coś" ponad nami.
Dla jednych kosmos,jakaś energia,Budda......dla katolika,chrzescijanina....Bóg właśnie.
Stan...jeśli już w tej kategorii rozpatrujemy.....wielkiej szczęsliwosci,styczności z Bogiem......spokój,harmonia,jedność serca z rozumem.


Moim zdaniem Diagos....problem leży w Tobie....wszędzie widzisz new age....dlaczego?
 
 
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 12:19   

Lena

lena napisał/a:
Moim zdaniem Diagos....problem leży w Tobie....wszędzie widzisz new age....dlaczego?


Wszędzie nie widzę new age. Kiedyś dużo czytałem książek motywacyjnych, szkolenia. Interesował mnie ten temat. Lecz nie widziałem, że jest to zagrożenie dla mnie jako katolika. Dużo rzeczy tam jest z okultyzmu.

lena napisał/a:
Poziom większy jak umysł dla mnie to nic innego jak poziom głębokiej dojrzałości duchowej.
To "Coś" to właśnie Bóg....."coś" ponad nami.
Dla jednych kosmos,jakaś energia,Budda......dla katolika,chrzescijanina....Bóg właśnie.


lena napisał/a:
Poziom większy jak umysł dla mnie to nic innego jak poziom głębokiej dojrzałości duchowej.


Ty to tak odbierasz, a ktoś może to odebrać inaczej. Jak mam rozpoznać u siebie jaki mam stan dojrzałości duchowej. Czy jest on głęboki, płytki, średni, dojrzały, nie dojrzały, średnio płytki itp. Trudno według mnie zrozumieć taką wypowiedź "poziom głębokiej dojrzałości duchowej" Takie poziomy jak u joginów. A Jezus na jakim był poziomie?

Widzisz teraz różnicę w wypowiedzi.

Poziom dojrzałości duchowej = wiara?

Z tego co wiem to Jezus mówił że wiara ma być żywa. Czy Jezus mówi coś o poziomach duchowych?

Jak odbierasz dane słowo: (nie musisz mi odpowiadać)

- coś
- Bóg

W jednym słowie trzy literki i w drugim trzy literki. Lecz różny odbiór.
Używanie zamiennika "coś" na określenie Boga? Dla mnie tak nie może być. Jeżeli dla Kenyi "coś" oznacza Bóg to "coś" powinno pisać się "Coś" (z dużej litery jako Bóg). Jednak uważam, że na forum katolickim powinno pisać się Bóg, a nawet trzeba pisać Bóg zamiast używać określenia "coś". A poziomy duchowe zamienić na słowo wiara.

Odpowiedni dobór słów ma znaczenie. Słowa niosą różny przekaz. Mogą nas cieszyć, ranić, złościć, smucić itp. Mogą mieć różny odbiór.

Może jednak ze mną coś nie tak i źle interpretuję.

Pozdrawiam.
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 12:54   

Diagos

Myślę, że zupełnie niepotrzebnie wczuwasz się w rolę inkwizytora, który tropi herezję.
 
 
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 17:10   

Diagos
Ja bym ci proponował udac się do jakiegos księdza zajmującego sie sprawami złych wpływów..
Sam napisałes że kiedys interesowały cie tematy new age
-zatem skoro gdzies tam w ciebie
wlazły to pewnikiem i nie do końca wylazły.

Czy teraz rozumiesz???
sam w jakis sposób nimi nasiąknięty -wszędzie je widzisz.
Może to złe porównanie
ale to tak jak z kilkunasto letnim palaczem jaki nagle rzuca palenie.
Wszedzie czuje dym z papierosa i strasznie mu to przeszkadza
Ja podobnie jak (chyba Lena)
posty pisane przez Kenya -odczytuje jako bardzo rozsądne i naprawde w wielu przypadkach
trzeżwe spojrzenie na rzeczywistość
Ostatnio zmieniony przez miodzio63 2013-11-30, 17:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mgła1
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 17:15   

Filomena napisał/a:
Diagos, to że w tekście, z którym dyskutujesz dostrzegasz new age wynika z tego, że new age jest eklektyczny i bierze zewsząd to, co mu pasuje i jest powierzchownie atrakcyjne.



Filomena, wg. mnie ocena: new age lub nie, jest dużo łatwiejsza, niż się wydaje.
Wystarczy zadać pytanie: czy Jezus jest celem, Panem i Zbawicielem mojego życia, czy też osobisty rozwój, pokój, duch, coś, ktoś, idea, itd, itd.
Miałam dokładnie takie odczucia jak diagos.
 
 
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 17:19   

mgła1 napisał/a:
Miałam dokładnie takie odczucia jak diagos.

Moderatorzy nie widzą problemu
po co zatem dalej jątrzyc???

Jaki w tym cel???
możesz mgła1 odpowiedziec???

[ Dodano: 2013-11-30, 17:45 ]
A tak abstrahując od całości
:mrgreen: :mrgreen:
zastanawiając się nd nickiem KENYA...

to ja bym widział tu:
jakies wudu,szamanów,nakłuwanie laleczek,złe moce afrykańskie

oczywiście to żart!!!!
Odnoszący się do tekstu Nirwany-patrz (pochodzenie Agnieszki)

jak to mozna sobie zmyslic i nadinterpretowac -co autor miał na mysli...
Ostatnio zmieniony przez miodzio63 2013-11-30, 23:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 20:38   

No ja tam nie wiem, np. w podpisie oskarżonej jest fragment z autora, który miał romans z ezoteryką i mienił się prorokiem. A np. Dabo ma w podpisie fragment apokryficznej ewangelii, jak niektórzy sądzą - gnostycznej 8-)

Mnie się podoba cytat z Bhagawadgity - "Nad działaniem jeno władze masz, nie nad owocem jego, niech ci owoc nie jest celem, ni przymierze z bezczynnością" A to święta księga hinduizmu.

Oprócz tego, że ważne jest, co się czyta, ważna jest też umiejętność samodzielnego myślenia.

Swoją drogą Ghandi rozważał przyjęcie chrześcijaństwa po lekturze Kazania na Górze, ale zrezygnował, obserwując jak ci, którzy mienią się chrześcijanami szanują nauki Chrystusa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9