Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Dojrzałość?
Autor Wiadomość
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-08, 23:23   Dojrzałość?

Zastanawiam się, czy konieczne było zamknięcie tematu o rozterkach egzystencjalnych, zakończonego buntem Mallgos.

Zastanawiam się też, czy zaprzeczanie negatywnym uczuciom żywionym do Boga na skutek traumatycznych przeżyć w czymkolwiek pomaga.

Bóg ma to do siebie, że jeżeli jest Bogiem Ewangelii, to nas kocha. Można mu powiedzieć - jesteś zły, nienawidzę Ciebie, nakrzyczę na Ciebie, bo dopuściłeś do mojego nieszczęścia. Jego brak reakcji to albo dowód na nieistnienie, albo też raczej dowód na to, że smuci go to, co ludzie robią ze swoim życiem.

Czy lepszy byłby Bóg ingerujący? To jaka by wtedy była nasza zasługa w czynieniu dobrze?

Mallgos, jeżeli to jeszcze czytasz, Twoje ostatnie posty odbieram albo jako krzyk rozpaczy, albo jako prowokację z rozpaczy i niemocy wynikającą. Niech oni na Sycharze zobaczą, że to nic nie dało, że jest we mnie protest, niech mnie wypiszą, zbanują, skarcą... A dlaczego potrzebujesz tego skarcenia? Lub też, dlaczego chcesz pośrednio kogoś przekonać, że Boga nie ma. Może po śmierci każdy dostanie to, w co wierzył? Agnostycy pusty kosmos, wierzący Boga/Bogów, ateiści korzonki wokół trumien?

Tu nie miejsce na przytaczanie dowodów na istnienie Boga i dowodów na jego cechy. Jednak skoro Ty dokonujesz wyboru, to przecież nie potrzebujesz do tego czyjejkolwiek akceptacji.

Mallgos, chcesz nienawidzić Boga, ale uczucie nienawiści niszczy tego, który je odczuwa.

Administratorze/moderatorze, jeżeli to czytasz, dlaczego zamknąłeś wątek? Czy Bóg obraził się na Mallgos? Jeżeli jest miłością, to tylko patrzy ze smutkiem. Dlaczego my mamy ją odrzucić? Czy ucięcie rozmowy, bo nie nazwę tego dyskusją, przybliża nas lub Mallgos do czegoś? Mallgos co najwyżej uzna, że miała rację, została przywrócona do porządku za szczerość. Przecież nie podarła Biblii, nie podeptała Hostii, nie obraziła uczuć religijnych. W rozpaczy zaprzeczyła jego istnieniu lub uznała, że skoro istnieje, to nie jest dobry. To mieści się w ramach poszukiwań duchowych. Zdanie Mallgos na Boga nie wpływa.

Bunt jest cechą dojrzewania, może właśnie dopuszczenie do siebie, że nie wszystko wydaje się takie, jak mnie uczono jest początkiem rozwoju. Cały problem w tym, czy Mallgos zatrzyma się na buncie, czy pójdzie dalej.

Przepraszam, może to mentorski ton. Ale ja współczuję Mallgos, widzę szarpaninę i nie uważam, że upominanie jej jest odpowiednim wyborem. Dojrzałość jest potrzebna - Mallgos, żeby przestała szukać winnego z jednej strony i przyzwolenia na określone działania z drugiej strony i nam, żeby zrozumieć, że przyjęcie istnienia takich uczuć jest bardziej chrześcijańskie, niż karcenie.

To nie jest kwestia wierności przysiędze, tylko wierności przysiędze wypływającej z naszej zgody na to, a nie strachu przed potępieniem. Bóg wszystko przenika, jak mówi psalmista. Nasze intencje, myśli, uczucia i wie jak je osądzić.
 
 
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-08, 23:52   

Cytat:
Mallgos, chcesz nienawidzić Boga, ale uczucie nienawiści niszczy tego, który je odczuwa.


Współczuję Mallgos, głównie dlatego, że sama siebie ranisz. Mnogość wysoce negatywnych emocji, które sobie zapodajesz można porównać do systematycznie łykanej trucizny.
I tu nie chodzi o Boga, cóż Bogu Twoje wierzganie zaszkodzić? Tu chodzi Mallgos o Ciebie i Twoje życie.
Nienawiść, złość, pretensja, uraza to uczucia, które wciągają jak bagno i jak słusznie Filomena zauważyła niszczą TYLKO tego, który je odczuwa.
Mając takie uczucia w sobie NIGDY NIGDZIE SIĘ NIE ZAJDZIE. Jedyne czego można się spodziewać to całkowitej postępującej wewnętrznej destrukcji i coraz to bardziej dramatycznych wydarzeń np. w postaci ciężkiej choroby, utraty pracy i wielu, wielu innych, które prędzej czy później siłą przywołają człowieka do porządku i nauczą pokory.
 
 
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-09, 00:41   

Cytat:
Ale ja współczuję Mallgos, widzę szarpaninę i nie uważam, że upominanie jej jest odpowiednim wyborem.


Filomeno...myślę,ze nie tylko Ty współczujesz,ja tez i pare innych osób również...
Jednak....Mallgos, mimo wielu swoich tematów weszła w kolejny gdzie kontynuuje swoją "walke" z Bogiem.
Prosze mnie nie ganić za to określenie,ale na ten czas nic innego do głowy mi nie przyszło.

Moim zdaniem....nie ma mowy o karceniu i upominaniu,bo kazdy kto odpowiadał Mallgoś w moim odczuciu robił to z miłością i zrozumieniem,ale......sa pewne granice.
Administrator najzwyczajniej w świecie powiedział dość!

Kontynuowanie wątku nie miało sensu,choćby z powodu narastającej frustracji obu stron.
 
 
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-09, 02:59   

Lena, może masz rację z narastaniem frustracji, chociaż mnie akurat to nie ogarnęło. Inna rzecz, że są osoby, którym potrzebne jest poczucie, że do swojej opinii kogoś przekonały. Są też osoby, które robią/mówią rzeczy kontrowersyjne, bo chcą, żeby to wzbudziło jakieś emocje.

Pewnie jest też wiele innych opcji, nie mnie to rozstrzygać.

Jedna rzecz do Mallgos - jeżeli chcesz stać się ateistką, czy agnostyczką, zaprzęgnij do tego swój rozum i poczytaj trochę. Ja osobiście, gdybym podejmowała tak istotną z punktu widzenia mojego światopoglądu decyzję, i to nie na skutek doznanych wizji (tu raczej mówię o przejściu od postawy agnostyka do postawy religijnej), to chciałabym ją podjąć świadomie i w oparciu o konkretne argumenty.

Argument dotyczący zasadności istnienia zła i nieingerencji Boga w życie ludzi, jako podstawy ateizmu teologia obala.

Oczywiście możesz nie przyjmować założeń wstępnych takiej argumentacji. Tylko co masz w zamian?

Zakładam, że indyferencjalizm religijny nie jest dla Ciebie opcją, bo masz w tej chwili emocjonalny stosunek do Boga/boga.

Żeby było na skróty - masz w zamian np. gnostyków, którzy uważali, że świat materialny stworzył Demiurg - zły bóg, stąd na świecie zło. Dobry Bóg tego nie chciał, bo jest istotą duchową. Stąd gnostycy praktykowali często skrajne umartwienie w grupach wtajemniczonych lub skrajny hedonizm, aby pokarać ciało za fakt istnienia.

Nie proponuję zmiany optyki, ale wskazuję, że te dylematy istniały wcześniej.

Tyle, że idąc za św Pawłem: wszystko można, ale nie wszystko przynosi korzyść. Jaką korzyść duchową masz z nienawiści, porzucenia zasad moralnych wspólnych ludziom przyzwoitym, jak np. nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, nie kłam, nie oszukuj, nie zdradzaj? Mleko się rozlało: wiesz, co dobre, a co złe, nie będzie Ci łatwo przenicować się w kierunku, jaki wyznaczył mąż.

Dlaczego koncentrujesz się na tym, że nie będziesz miała dziecka, że będziesz samotna? Może mnie też zaraz przywołają do porządku, ale Ty decydujesz i Ty rozważasz, co dla Ciebie dobre. Jakby Bóg był taki, jakiego chcesz mieć - ingerujący - to mógłby Tobie zabronić i wyegzekwować. On jednak Tobie zostawia decyzję. Bóg rozliczy na koniec ze starań i miłości, może zacznij od tego, żeby nie karmić w sobie negatywnych uczuć. A o ścieżki Twojego życia w przyszłości teraz się nie zamartwiaj. Posiłkując się Ewangelią: "dość ma dzień swojej biedy".

A tak w ogóle zastanawiam się, po co to piszę. Może sama siebie też przekonuję, bo Mallgos już podjęła decyzję. A może powinnam zająć się życiem, a nie pisaniem na forum.

[ Dodano: 2013-12-09, 04:06 ]
„Nie wyznaczam ci, Adamie, ani określonej siedziby, ani własnego oblicza, ani też nie daję ci żadnej swoistej funkcji, ażebyś jakiejkolwiek siedziby, jakiegokolwiek oblicza lub jakiejkolwiek funkcji zapragniesz, wszystko to posiadał zgodnie ze swoim życzeniem i swoją wolą”.
„Natura wszystkich innych istot została określona i zawiera się w granicach przez nas ustanowionych. Ciebie zaś, nieskrępowanego żadnymi ograniczeniami, oddaję w twoje własne ręce, abyś swą naturę sam sobie określił, zgodnie z twoją wolą. Umieściłem cię pośrodku świata, abyś tym łatwiej mógł obserwować wszystko, co się w świecie dzieje. Nie uczyniłem cię ani istotą niebiańską, ani ziemską, ani śmiertelną, ani nieśmiertelną, abyś jako swobodny i godny siebie twórca i rzeźbiarz sam sobie nadał taki kształt, jaki zechcesz. Będziesz mógł degenerować się i staczać do rzędu zwierząt; i będziesz mógł odradzać się i mocą swego ducha wznosić się do rzędu istot boskich".


Giovanni Pico della Mirandola O godności człowieka.

Nasz wybór...
 
 
gogol
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-09, 08:18   

Filomena napisał/a:
Będziesz mógł degenerować się i staczać do rzędu zwierząt; i będziesz mógł odradzać się i mocą swego ducha wznosić się do rzędu istot boskich".


Giovanni Pico della Mirandola O godności człowieka.

Nasz wybór...
- mysle,ze ta wskazówka potrzebna jest kazdemu z nas :lol:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9