Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: administrator
2011-12-31, 00:24
GRUPA PÓŁNOC
Autor Wiadomość
Mirakulum 
Wiara Nadzieja i Miłość a największa z nich Miłość

Imię małżonka/i: Jarek
Jestem: szczęśliwą żoną
Staż małżeński: 31
Dołączyła: 28 Sie 2009
Posty: 2317
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2014-02-10, 11:10   

No to teraz czas na trening cierpliwości, nim ruszy kolejna edycja
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=F9x5y8da-xU
Nie ma takich gorzkich łez , nie ma takich smutnych chwil , których nie uleczył by Pan
 
 
Megi31
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 08:46   

Nie wiem co robić mam mętlik w głowie. Wczoraj popłakałam się razem z mężem. To była szczera i bolesna rozmowa. Nie wiem, czy nasze małżeństwo w obliczu Boga jest ważne. A jeśli Bóg nie chciał tego małżeństwa i na siłę, przeciwko Niemu je zawarliśmy? Mój mąż wziął mnie z rozsądku, bo wiedział, że z moimi zasadami nigdy go nie zdradzę, a w tamtym okresie potrzebował takiego przekonania po nieudanym związku. Ja go kochałam, chyba niedojrzałą miłością. Już sama nie wiem. Zdradzał mnie. Było mu ze mną cudownie bo traktowałam go jak boga. Mamy wspólne zainteresowania i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Jesteśmy przyjaciółmi. Z tym, że on jest z Kościołem i Bogiem na bakier, a ja chodziłam bo tak byłam nauczona przez rodziców. Wczoraj mi powiedział, że rozstał się z kochanką, choć ją kocha, bo nie chce, żebym cierpiała. Przy niej się czuje, jak nigdy przy żadnej. Przyciągają się jak magnesy, od kiedy tylko się zobaczyli. Ona jest niewierząca. On przy niej czuje się, że jest na miejscu i same przebywanie z nią sprawia mu przyjemność. Ale ją też zdradzał i nie był z nią szczery, bo nie może sobie poradzić z jej przeszłością i jej podejściem, ale uważa, że razem nawet to nie byłoby problemem. Czuje do niej to co powinien do mnie. Pewnie mamy podstawy do unieważnienia małżeństwa, ale to też chyba to samo co rozwód, tylko ładniej nazwane. Nie wiem co myśleć i co robić. Mam go męczyć całe życie, jeśli on mnie nie kocha?

[ Dodano: 2014-02-12, 08:51 ]
Nie wiem czy to szatan tak nim kieruje, czy naprawdę kocha tą dziewczynę, a mnie nigdy nie kochał. Więc wypowiadał przysięgą małżeńską nieszczerze. Błagam pomóżcie. Wczoraj, jak mi to powiedział, nie dałam rady oddychać, jakby wszystkie funkcje życiowe się zatrzymały. Nawet płakać nie mogłam, chodź cała byłam jednym wielkim rykiem.

[ Dodano: 2014-02-12, 08:57 ]
Mówi, że ona nie dorasta mi do pięt, a jednak coś go do niej ciągnie i nie potrafi tego wyjaśnić. W naszym małżeństwie ciągle czegoś szukał.
 
 
ja_tez
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 09:50   

Megi31, współczuję, nie wiem jak ja zniosłabym taką informację...
Bez szczerej deklaracji męża oraz definitywnego zakończenia romansu i intensywnej pracy w odbudowę Twojego zaufania nie wyobrażam sobie budowania na nowo jakiejkolwiek relacji.
 
 
Megi31
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 10:49   

Tylko nie wiem czy to małżeństwo jest w ogóle ważne. Tak naprawdę wyszła fałszywa przysięga. A może to tak szatan działa w jego życiu, że tak ciągnie go do tej dziewczyny. Nie wiem co mam myśleć. Chcę powierzyć wszystko Bogu, ale nie potrafię.
 
 
NiebieskaAmelia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 19:47   

Chyba składanie fałszywej przysięgi, nie przemyślanej, nie jest powodem do unieważnienia małżeństwa. Mąż składał przysięgę z własnej woli, nikt go nie zmuszał, nie szantażował, więc o unieważnieniu nie ma mowy. Jesteście małżonkami przed Bogiem już do końca waszych dni. A to co robi teraz mąż...to jego sprawa, jego wybór, jego wolna wola. Współczuję Ci bardzo, sama jestem w podobnej sytuacji.
Sama ulegam czasami takim myślom, że jemu będzie lepiej z tą, którą kocha. Ale zawsze mam na myśli to, że Bóg nam pobłogosławił i to ze mną mąż jest związany sakramentem.
 
 
Megi31
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-13, 08:25   

O unieważnieniu rozmawiałam z dwoma księżmi i z tego, co im opowiedziałam stwierdzili, że mam szansę na unieważnienie małżeństwa. Nie chcę tego. Rodzina wcale mi tego nie ułatwia. Mama zamartwia się, że zmarnuję sobie życie, bo jestem młoda i zasługuję na miłość. Boi się, że popadam w fanatyzm religijny. Mój psychiatra doradza mi ucięcie tego małżeństwa. Wszyscy się dziwią (łącznie z rodzicami męża i jego rodziną) jak ja jeszcze z nim jestem. Rozmawiamy ostatnio szczerze i mój mąż stwierdził, że jest ze mną, bo nie chce, żebym cierpiała, że może się poświęcić. Ale ja nie chcę takich poświęceń. Nie chcę, żeby był ze mną z litości. Nie chcę, żeby był nieszczęśliwy. Jaką mam pewność, czy za jakiś czas nie zacznie znów kogoś szukać? Wczoraj się dowiedziałam, że zerwał z kochankami ze względu na mnie (miał ich 3 jednocześnie, ale zakochał się w jednej). Sam był już zmęczony tyloma dziewczynami naraz. Powiedział mi, że czuje się taki zmęczony, jak staruszek. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zwierzył mi się, że sięgnął niedawno po Pismo święte, bo szukał odpowiedzi. Chciał znaleźć odpowiedź co ma robić i nie znalazł. Boli mnie to wszystko.

[ Dodano: 2014-02-13, 08:33 ]
Nie mamy dzieci, mimo starań. Moja mama mówi, że Bóg miał taki plan, tylko my tego nie widzimy. To daje mi jakby furtkę do unieważnienia małżeństwa. Popełniłyśmy błąd i dlatego Bóg nie dał nam dzieci, żebyśmy mogli się rozstać. Tak mniej więcej można to opisać. I jej powiedzonko: Nie bądź mądrzejsza od papieża.

[ Dodano: 2014-02-13, 08:41 ]
Mój mąż chce mi znaleźć kogoś, kto da mi miłość, kogoś godnego mnie, z kim będę szczęśliwa. Jego psycholog stwierdził, że traktuje mnie jak siostrę, którą trzeba się zaopiekować i zapewnić dobry byt, a nie jak żonę i kochankę. Ekscytował się wtedy, gdy opowiadał o kochance.
 
 
Nirwanna 


Imię małżonka/i: Andrzej
Jestem: po rozwodzie
Staż małżeński: 23
Dołączyła: 29 Paź 2008
Posty: 4955
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2014-02-13, 09:49   

Megi, nie ma czegoś takiego jak unieważnienie małżeństwa. Jest stwierdzenie nieważności małżeństwa, co oznacza, że już od początku było ono nieważne, choć zewnętrzne przesłanki mówiły że jest ważne. Natomiast jeśli jest ważne - żadna siła ludzka nie jest w stanie go unieważnić. I dopóki nie stwierdzono jego nieważności - każdy człowiek (Ty też) powinnaś je traktować jako ważnie zawarte. Nie wyklucza to oczywiście podjęcia procesu badania ważności, ale tę decyzję powinnaś mieć dobrze przemodloną i przedyskutowaną; warto w tym celu iść do kurii/sądu biskupiego po prostu porozmawiać o swoich wątpliwościach.
Przytulam!
_________________
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
 
 
Megi31
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-13, 09:56   

Dziękuję Wam wszystkim. Pozdrawiam serdecznie Podlasie :) Pochodzę z tych stron i są one bardzo bliskie mojemu sercu. Tam się urodziłam i wychowałam. Dziękuję Nirwanna za Twoje słowa podniosły mnie na duchu.
Również przytulam!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9