Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: administrator
2012-02-25, 14:07
Najlepsza Poradnia Rodzinna- HUMOR
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-06-04, 22:42   

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Przenosiny, których nie było

Jak wiemy, od 23 maja 1931 roku do 16 lipca 1933 roku Ojciec Pio miał zakaz pełnienia posługi kapłańskiej, z wyjątkiem celebrowania Mszy Świętej, którą mógł odprawiać wyłącznie prywatnie, w wewnętrznej kaplicy klasztornej. Jakie jednak były powody, które doprowadziły do takiego zakazu, który – do momentu jego odwołania – sprawił tak wiele cierpienia Świętemu z Pietrelciny?

Biskup Pasquale Gagliardi, "przygnieciony ciężarem diecezji" Manfredonia, został tymczasowo zastąpiony przez Administratora Apostolskiego w osobie biskupa Alessandra Macchiego z Como. Ten, dobrze znając podejmowane już od 1923 roku próby odseparowania Ojca Pio od powstającego wokół jego osoby fanatyzmu, a także negatywne osądy, niesprawiedliwie wyrażane przez swego poprzednika, 2 grudnia 1929 roku udał się do San Giovanni Rotondo. Następnego dnia, w towarzystwie prałata Prencipego, u którego zatrzymał się w gościnie, dotarł do klasztoru kapucynów.

Kłopotliwy cień Ojca Pio

Po odebraniu honorów poprosił o spotkanie z przełożonym. "Szorstka, gwałtowna i wyjątkowo stanowcza" rozmowa trwała prawie godzinę w celi ojca Raffaele da Sant'Elia a Pianisi, podczas gdy prałat pozostał w chórze zakonnym. Uprzedzony do Stygmatyka, biskup Macchi chciał za wszelką cenę, by następnego ranka lub też w pierwszych godzinach nocnych wsadzić Ojca Pio do samochodu i zabrać go do Rzymu.

Ojciec Raffaele, "z całym szacunkiem dla biskupiego krzyża", stanowczo sprzeciwił się szalonemu zamiarowi, bez wątpienia zrodzonemu w domu prałata, który już od dawna chciał oczyścić "swoje niebo" z cienia Ojca Pio. Swój sprzeciw uzasadniał między innymi odpowiedzialnością za przestrzeganie polecenia powierzonego mu przez wyższych przełożonych oraz - przede wszystkim - chęcią uniknięcia niebezpieczeństwa, na jakie mógłby zostać narażony klasztor ze strony mieszkańców miasta, którzy w dzień i w nocy go strzegli.

Biskup Macchi zatrzymał się jeszcze na krótką chwilę u Ojca Pio i opuścił klasztor. O wszystkim, co działo się wokół niego, Święty z Pietrelciny mówił bardzo mało, wiele przy tym cierpiąc. To moralne cierpienie odbijało się na jego zdrowiu fizycznym: w listopadzie zmogła go tak wysoka gorączka, że temperaturę musiano mierzyć termometrem do kąpieli, który wskazywał aż 44 stopnie.

Administrator Apostolski diecezji Manfredonia nie dał jednak za wygraną i w nocie zredagowanej dla Świętego Oficjum postulował przeniesienie Ojca Pio do jednego z kapucyńskich klasztorów w Szwajcarii.

Dykasterium rzymskie nie wprowadziło jednak tego projektu w życie. 5 stycznia 1930 roku wydało odroczenie i przygotowało dwa zarządzenia, które po upływie roku oznajmiono generałowi zakonu kapucynów.

Wielki sekret

Ojciec Raffaele nikomu nie zdradził ani słowa ze swojej rozmowy z biskupem Macchim. Jednak w miasteczku rozeszła się pogłoska, że do klasztoru ma przybyć nowy gwardian pochodzący z Mediolanu, aby przygotować teren do zabrania Ojca Pio z San Giovanni Rotondo. Mieszkańcy, którzy od lat byli skłonni wszelkimi sposobami bronić go przed tym rozporządzeniem, rozmieścili wszędzie uzbrojone warty, gotowe chwycić na nowo za siekierki, sierpy, widły czy noże ogrodnicze. Atmosfera stawała się bardzo gorąca. Krążyły plotki, kalumnie, wyjaśnienia.

Czas po Wielkim Tygodniu Ojciec Pio spędzał na nieustannej modlitwie. Posłuszny przełożonym, z uwagi na swoje słabe zdrowie wstawał nieco później niż cała wspólnota. Po odprawieniu Mszy Świętej, do której przygotowywał się długi czas, i po niekończącym się dziękczynieniu, spowiadał, odmawiał nieszpory z innymi braćmi i pozostawał w chórze do późnych godzin. Z modlitwy czerpał siłę, odwagę i pokorę, niezbędne do przyjęcia i przezwyciężenia ciężkiej próby.

Triduum Sacrum Ojciec Pio, jego współbracia i wierni przychodzący do kościoła Matki Bożej Łaskawej przeżyli w skupieniu i pogodzie ducha. Nikt nie przypuszczał, że wkrótce może nadejść "koniec świata".

31 marca 1931 roku prowincjał kapucynów wezwał do Foggii ojca Raffaele da Sant'Elia a Pianisi, by zakomunikować mu "w wielkim sekrecie", że wkrótce do klasztoru w San Giovanni Rotondo przybędzie "posłany z Rzymu" nowy przełożony, pochodzący z prowincji mediolańskiej.

Biedny ojciec Raffaele myślał sobie w sercu: "Poroniony pomysł: ktoś z zewnątrz rozwiąże wszystko szybko i skutecznie iuxta desiderata; zawsze jednak dzieje się odwrotnie, z upokorzeniem tego, kto znajduje się na miejscu: mówi prawdę, ale mu się nie wierzy, cierpi z powodu ucisku i uważany jest za nieszczerego i nieposłusznego".

Tragikomiczna obrona Ojca Pio

Wiadomość jednak, dana "w wielkim sekrecie", krążyła już, powtarzana szeptem z ust do ust. Została potwierdzona oficjalnie 4 kwietnia tegoż roku, kiedy to burmistrz Don Ciccio Morcaldi, przyszedłszy do klasztoru, by złożyć wielkanocne życzenia, powiedział o nowym zarządzeniu. Do ojca Raffaele, który ze względu na tajemnicę starał się zdementować jego oświadczenie, powiedział: "Drogi ojcze gwardianie, w mieście już wszystko wiedzą. Wy nie możecie nic mówić, bo jesteście związani tajemnicą, ale ja nie jestem i muszę mówić, bo moim obowiązkiem jest obronić naszego Ojca Pio".

Od pierwszego do ostatniego mieszkańca wszyscy byli gotowi do działania. Ostatecznie obrona Ojca Pio odbyła się w sposób tragikomiczny w nocy z 6 na 7 kwietnia 1931 roku.

Po południu w poniedziałek wielkanocny, w Foggii, do autobusu jadącego do San Giovanni Rotondo wsiadł pewien zakonnik. Zauważył to jeden ze "strażników" i, myśląc, że może to być właśnie owa osoba wyznaczona do przeniesienia Ojca Pio, wziął go "na cel". Przybywszy do San Giovanni Rotondo, podniósł alarm, tak że wokół zakonnika nagle znalazło się kilka osób: ktoś z ostentacyjną uprzejmością wziął jego bagaż, inni zaoferowali, że odprowadzą go do klasztoru. Nie odstępowali go także podczas spotkania z Ojcem Pio, po przywitaniu którego zakonnik poprosił o spowiedź.

Kiedy Ojciec Pio zaprosił zakonnika do swojej celi, ludzie usiłowali wejść za nim. Wtedy gość, już z wewnątrz, usiłując zamknąć drzwi, stracił cierpliwość i wypowiedział niefortunne słowa: "Dość, teraz użyję mojej władzy. Idźcie stąd wszyscy!" i przekręcił klucz w zamku.
Jego wypowiedź, a zwłaszcza słowa "użyję mojej władzy" utwierdziły obecnych w przekonaniu, że ów zakonnik może być nowym przełożonym klasztoru, choć miał na sobie habit nieco odmienny od tego, jaki noszą kapucyni. Podnieśli więc natychmiast alarm: "Biegnijcie, zabierają Ojca Pio!".

Po kilku minutach wzburzony tłum nacierał na klasztor. Kapucyni na próżno próbowali powstrzymać najbardziej agresywnych. Dopiero około godziny 22.00 zdołano wszystkich wyprowadzić i zabarykadować drzwi wejściowe.

Z placu dobiegały krzyki i groźby: "Wynoś się!... Na pohybel!... Rozerwiemy cię na strzępy!... Jeśli zmusisz Ojca Pio do opuszczenia klasztoru, urządzimy rzeź!...".

Pechowy franciszkanin

Pechowy zakonnik w rzeczywistości nie był nowym przełożonym. Był to ojciec Eugenio M. Tignola, z kolegium serafickiego św. Piotra w Neapolu, który, nieświadomy sytuacji, przybył do klasztoru w San Giovanni Rotondo jedynie w celu poznania Ojca Pio i wyspowiadania się u niego. Tak o tym zdarzeniu pisał 6 maja 1931 roku: "W nocy z 6 na 7 kwietnia, podczas gdy spałem w klasztorze braci kapucynów w San Giovanni Rotondo, przyszedł tłum ludzi, który domagał się, bym natychmiast wyjechał. Gwardian i Ojciec Pio przez półtorej godziny czynili wszystko, by uspokoić tłum, aż w końcu przybył burmistrz i karabinierzy, którzy zaprowadzili porządek i kazali rozejść się ludziom".

W rzeczywistości uzbrojeni po zęby uczestnicy zajścia domagali się za wszelką cenę, by gwardian przekazał im owego zakonnika, aby mogli odprowadzić go do Foggii. Ponieważ ich żądanie nie zostało spełnione, około północy wzięli słup pozostawiony na placu przez robotników zakładających linie elektryczne i, sforsowawszy nim drzwi, wdarli się na wewnętrzny dziedziniec klasztoru. Było tam około setki mężczyzn, kobiet i dzieci.

Gwardian, który w tym czasie znajdował się na chórze, zszedł na dół i rozkazującym tonem nakazał wszystkim opuścić klasztor. Obietnica przywołania Ojca Pio zdołała nieco uspokoić ludzi. Ojciec Pio, za którym ledwie żywy podążał ojciec Eugenio M. Tignola, pokazał się w oknie celi usytuowanej najbliżej chóru. Przyjęty został długimi brawami. Poproszony przez gwardiana o interwencję, wezwał wszystkich do spokoju: "Moje błogosławione dzieci, zawsze byliście dobrzy... Błagam was teraz, byście posłuchali mnie jak zawsze i wrócili do swoich domów, nikomu nie czyniąc nic złego. Obecny tutaj gość nie jest tym, za kogo go uważacie. To brat, który przybył tutaj w drodze powrotnej z posługi kaznodziejskiej ze względu na potrzeby swojej duszy...". Jednak nieufny tłum wciąż myślał, że słowa wypowiedziane przez Ojca Pio zostały mu narzucone przez przełożonego i ponownie zaczął podnosić głos.

W końcu nadeszli karabinierzy, prowadzeni przez sierżanta i burmistrza Morcaldiego, który zażądał wydania gościa. Gwardian zszedł, by z nim porozmawiać i udało mu się przekonać burmistrza.

Don Ciccio wspiął się na stopień i wychwalając "swoich" obywateli, których przyjął i ugościł Ojciec Pio, duma Kościoła, Włoch i miasta San Giovanni Rotondo, oznajmił: "Bóg dał nam Ojca Pio i nikt nie może nam go odebrać. Ja jako pierwszy zdejmę uniform burmistrza i chwycę za karabin. Teraz, jeśli dobrze mnie zrozumieliście, wiedzcie, że nie możemy wyrzucić przybyłego dziś wieczór zakonnika, ponieważ przede wszystkim nie jest on tym przełożonym, którego się wyczekuje... Jest on zwykłym gościem, który przybył do Ojca Pio w potrzebach duchowych, i dlatego nie możemy go wyrzucić. Nade wszystko trzeba uniknąć sytuacji, w której o Ojcu Pio mówiłoby się bez czci, że pozwolił, by bez najmniejszej winy obrażono jego gościa".

Dyplomatyczne przemówienie burmistrza ostudziło rozpalone dusze. Grupa się rozwiązała i wszyscy, zorganizowawszy uprzednio na całą noc straże dokoła klasztoru, powrócili do domów.

Wrócił do siebie także ojciec Eugenio M. Tignola. Wyjechał pierwszym autobusem, o piątej rano, śniąc na jawie o swoim, o wiele bezpieczniejszym, kolegium serafickim w Neapolu, przy Via Vecchia Capodimonte, nr 146.

Gennaro Preziuso
tłumaczenie: Tomasz Duszyc OFMCap
http://www.katolik.pl/ind...rtykuly&id=2813
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-09, 00:36   

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

W hiszpańskiej Avilli, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Jan Paweł II wypalił:
- Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej.



-----------



Na początku Bóg stworzył ziemię, a potem odpoczął. Następnie Bóg stworzył człowieka, a potem odpoczął. Potem Bóg stworzył kobietę. Od tej pory ani Bóg ani człowiek nie odpoczywali.
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-22, 23:50   

Adam pyta w raju Pana Boga:
- Panie Boże, dlaczego uczyniłeś tę Ewę tak cudowną, tak ponętną, tak atrakcyjną. Ja o niczym innym nie mogę myśleć, niczego nie mogę robić, tylko ona, ona, ona.
A Pan Bóg:
- Bo chciałem, byś mógł ją pokochać.
Pyta więc Adam dalej:
- Panie Boże, dlaczego zatem uczyniłeś ją jednocześnie tak naiwną, tak nieroztropną, nieracjonalną, przepraszam, Panie Boże, tak głupią.
A Pan Bóg:
- Adamie, chciałem nie tylko, żebyś ty mógł ją pokochać, ale by i ona mogła pokochać ciebie.

------------

Winnetou przemierzał prerię na swym dzielnym rumaku gdy w stukot kopyt wplotła się znajoma melodyjka. Apacz zatrzymał konia i sięgnął do kieszeni. Wyjął swoją wysłużoną Nokię 3010 i odczytał SMS’a: - Niech mój brat przyłoży ucho do ziemi będę tupaniem przesyłał mu ważną wiadomość. Old Shatterhand.

------------

Kupił sobie gość Rolls-Royce’a. Przejechał 100 mil. Ale zadzwonili do niego z działu sprzedaży:
- Przepraszamy Pana najmocniej, ale jesteśmy zmuszeni poprosić Pana o odstawienie samochodu do salonu.
- Jak to?
- Przez pomyłkę sprzedaliśmy Panu samochód bez silnika.
- To jakim cudem przejechałem 100 mil?
- Proszę Szanownego Pana, na reputacji.

------------

Zaufanie

Do rządu, nierządu i pogody
Ma zaufanie tylko młody.

Jan Sztaudynger


:lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-08, 01:56   

-Dziś opowiem wam,jak powstał pierwszy człowiek-zapowiada katechetka.
-My wolelibyśmy posłuchać,jak powstał trzeci-upomina się klasa.

=D =D =D

Zbliżają się imieniny Jasia.Wieczorem,mówiąc pacierz,chłopiec głośno krzyczy: -Daj mi,Boziu,na imieniny konia na biegunach! -Czemu tak krzyczysz?-strofuje go babcia-Bozia nie jest głucha! -Bozia nie,ale ty babciu jesteś...
=D =D =D

Na lekcji religii ksiądz pyta uczniów: -Kto z was chce iść do nieba? Wszystkie dzieci podnoszą rękę,poza Kaziem,więc ksiądz docieka: -A ty nie chcesz iść do nieba? -Chcę,ale obiecałem mamie,że zaraz po lekcjach wrócę do domu..
=D =D =D

Katechetka chce sprawdzić,czy dzieci przed snem odmawiają pacierz.Pyta: -Co trzeba zrobić przed pójściem spać? Do odpowiedzi wyrywa sie Jasio: -Wystawić za drzwi butelkę na mleko!
=D =D =D
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-08, 02:16   

Malarz, którego aspiracje znacznie wyprzedzały talent, portretował kiedyś papieża Leona XIII. Po zakończeniu żmudnej pracy prosił, by papież wskazał jakąś sentencję do umieszczenia pod wizerunkiem.
- Proszę wziąć tekst z Mt. 14,27 dodając moje imię.
W domu artysta otworzył Biblię i przeczytał: "Nie bójcie się, to ja jestem."
:mrgreen:
Dlaczego to kobiety najpierw poszły zobaczyć, że Jezus zmartwychwstał?
- Żeby wiadomości się szybciej rozeszły.
:mrgreen:
Przychodzi baba do nieba. Zatrzymuje ją św. Piotr.
-Przepraszam, a Pani dokąd?
-Do nieba - pada wyraźna odpowiedź.
-Zaraz, zaraz. To nie takie proste. Wcześniej trzeba przejść mały teścik:
Trzeba uzbierać 4000 punktów.
-No dobrze - już mniej pewnie
-Proszę opowiedzieć coś o swoim życiu.
-Codziennie odmawiałam różaniec...
-No dobrze, pół punktu...
-Ile?????????????????!!!
-Pół punktu, dobrze Pani słyszy!
-Czytałam magazyny katolickie...
-Pół punktu
-Chodziłam w tygodniu na msze...
-Jeden punkt.
Po godzinie baba zgromadziła 25 punktów.
-No cóż, przykro mi. Nie zmieściła się Pani w limicie, oznajmia św. Piotr.
-Jezu, ratuj!!!!!!!!!!!!!!!!! - woła zdesperowana kobieta.
-Brawo! Cztery tysiące punktów!!! Tędy proszę...
:mrgreen:
A mój wujek jest biskupem i wszyscy mówią do niego Wasza Przewielebność!
- A mój to jest kardynałem i wszyscy mówią do niego Eminencja!
- A mój wujek waży dwieście kilo i każdy, kto go spotka na ulicy mówi: O Boże!
:mrgreen:
Chłop siedzi i duma...
W pewnym momencie zwraca oczy ku niebu i pyta:
"Panie, czy mogę się Ciebie o coś zapytać?"
Na to głos z nieba mówi:"Ano pytaj"
To chłop się pyta:"Panie, powiedz mi czemu ta moja baba taka pikna?"
Na to głos: "abyś mógł ją miłować"
a chłop: "a czemu ona taka głupia?"
głos: "aby mogła miłować ciebie"
:mrgreen:
Rabin, Ksiądz i Pop dyskutowali nad metodami dzielenia pieniędzy.
Ksiądz mówi: ja rysuję na ziemi kółko i rzucam w górę pieniądze - co spadnie do kółka to moje, a reszta dla Pana Boga.
Pop: a to ja podobnie - rysuję kółko i podrzucam pieniądze; tylko, że u mnie, co spadnie do kółka to Pana Boga, a reszta dla mnie.
Rabin: a ja też podobnie - rysuję kółko i podrzucam pieniądze, co złapie Pan Bóg to jego, a co spadnie na ziemię to moje.

:mrgreen:
- Mamo, czemu na ślubnym zdjęciu jesteś w białym welonie?
- Biały kolor to znak radości, Gosiu.
- A czemu tata jest tu ubrany na czarno?
:mrgreen:
Dlaczego Piotr zaparł się Jezusa?
- Bo Ten uzdrowił mu teściową.
:mrgreen:
Z katechezy dla pierwszaków:
katecheta: Jak ksiądz mówi do wiernych po mszy?
dziecko: - Idźcie ofiary skończone!
:mrgreen:

U świętego Piotra u bram nieba spotyka się dwóch facetów - jeden ksiądz i jeden kierowca.
Wychodzi święty Piotr i mówi:
- Ty, kierowca prosto do nieba, a ty ksiądz, zmiataj na męki czyśćcowe.
Ksiądz oburzony mówi:
- Jak to święty Piotrze! To ja, ksiądz, cały czas wiernie Bogu służyłem, a teraz mnie wysyłasz do czyśćca, a tego tu kierowcę prosto do nieba?
Na to święty Piotr.
- Posłuchaj. Ty i on wypełnialiście na Ziemi swoje misje. Ty na Mszy świętej, jak odprawiałeś, a szczególnie na kazaniach to wszyscy ludzie się nudzili, ziewali i nikt cię nie słuchał. Natomiast on, jak kierował autobusem, to wszyscy ludzie gorąco się modlili...
:mrgreen:
Spotyka się rabbi i drugi bogobojny Żyd. Ten bogobojny się rzuca na rabina.
- Rabbi! tragedia! Mój syn, krew z krwi, kość z kości.... przyjął chrzest i został chrześcijaninem!
Na to rabin:
- Oj nie uwierzysz jak ci powiem. Mój syn też się przechrzcił i został katolikiem.
Obaj popadli w straszny smutek. Postanowili zwrócić się do Wszechmocnego. Posypali głowy popiołem, przestali jeść i pić, stanęli pod ścianą i śpiewają psalmy. Dzień, drugi, trzeci. Na siódmy dzień niebo się otwiera i słychać głos Wszechmocnego:
- No dobra. Usłyszałem. O co chodzi?
Goście przedstawiają problem i wsłuchują się w Głos. Przez chwilę cisza po czym słychać:
Oj nie uwierzycie jak wam powiem. Mój też...
:-D :mrgreen: :-D
Jan Paweł II ma ogromne poczucie humoru. Już nie raz dawał o tym wyraz.
Kiedy przebywał w Licheniu ludzie wołali: 'Witamy cię w Licheniu'; on powiedział, że wydawało mu się, że słyszy: 'Witamy cię leniu'
:mrgreen:
Pewien pastor żalił się Bogu, że w tak wielu miejscach nie zgadza się z przekonaniami księdza z pobliskiej parafii, i czy może z nim w takiej sytuacji w czymkolwiek współpracować; czy jest to w ogóle możliwe.
Na to odpowiedział Bóg: czy wiesz w ilu miejscach Ja z tobą się nie zgadzam, a jednak z tobą współpracuję?
:mrgreen:
Burza na morzu. Ksiądz do kapitana:
- Czy toniemy?
- Dopóki marynarze klną, nie jest tak źle.
Za chwilę duchowny pyta znów:
- Czy marynarze jeszcze klną?
- Tak!
- Bogu niech będą dzięki!
:mrgreen:
- Nie piję, nie palę, mięsa nie jadam choć nie piątek, a ciągle jak by jakiś pierścień ściska mi głowę, księże proboszczu.
- Może aureola za ciasna?
:mrgreen:
- Minie wkrótce rok od śmierci pani męża. Zamówiła może pani Mszę św. za niego?
- Księże prałacie, jeśli on jest w niebie, to mu nic nie trzeba, jeśli w piekle, to mu nie pomorze, jeśli zaś w czyśćcu, to ja go znam, wiem że wytrzyma.
:mrgreen: :shock: :mrgreen:

Dwóch Anglików w średnim wieku gra w golfa. W pewnej chwili obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z grających odkłada kij i zdejmuje czapkę.
- Cóż to - dziwi się drugi - przerywa pan grę?
- Proszę mi wybaczyć, ale bądź co bądź byliśmy 25 lat małżeństwem.
:mrgreen:
Młoda narzeczona przyszła po raz pierwszy do domu przyszłych teściów. Zaczynają jeść obiad.
- W naszym domu jest zwyczaj, że przed rozpoczęciem jedzenia wszyscy żegnamy się...
- W naszym domu nie było takiego zwyczaju. Może dlatego, że moja mama dobrze gotuje...
:mrgreen:

Wśród huraganu i wzburzonych fal płynęła łódź, a wioseł trzymały walcząc z żywiołem trzy osoby: biskup Tadeusz Pieronek, prałat Henryk Jankowski i ojciec Tadeusz.
Szczęśliwie było już dość blisko brzegu, ale porywisty wiatr wciąż spychał łódź na głębinę. Krzyknął więc do pozostałych ksiądz prałat:
"Boże, chyba musimy na piechotę do brzegu!". Na to bez wahania ojciec Tadeusz: "No to już! Alleluja i do przodu!".
"Ratunku! Nie zostawiajcie mnie samego!" - rozległo się rozpaczliwie z łodzi.
A gdy doszli do brzegu, zapytał cicho prałat Jankowski ojca Tadeusza:
"Ej, powiemy mu o tych palach pod wodą?".
"O jakich palach?" - wykrzyknął zdumiony ojciec.
:mrgreen:
Do Nieba szły monety.
W Bramie stał św.Piotr i wpuszczał te monety.
Do Nieba weszły dziesięciogroszówki, dwudziestogroszówki. Piotr przepuścił też złotówki i dwuzłotówki.
Ale pięciozłotówki św. Piotr zatrzymał.
- św. Piotrze czemu nie chcesz nas wpuścić? - zapytały się piątki.
- A dlatego, że was nigdy w kościele nie widziałem - odpowiedział św. Piotr

:mrgreen:

Przed bramą Nieba stoi biedak, Matka Teresa i Jan Paweł II
Pierwszy na Sąd wchodzi biedak, po godzinie wychodzi wymęczony i na pytający wzrok pozostałych odpowiada: Dostałem 2 tygodnie czyśćca, udowodniono mi błędy przy żebraniu.
Druga wchodzi Matka Teresa, po godzinie wychodzi i do naszego papieża mówi: mnie się dostał tydzień czyśćca za 3 błędy w opiece nad biednymi.
Na koniec wchodzi Jan Paweł II. Po godzinie z za drzwi wybiega spocony Św. Piotr i do zdziwionych następnych czekających krzyczy: Dla mnie jeszcze 3 godziny czyśćca, wykazał mi 2 błędy w listach.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
 
Agnieszka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-09-01, 08:47   

Mojżesz spędził 40 lat w królewskim pałacu, myśląc, że jest kimś, potem żył przez 40 lat na pustyni odkrywając, że bez Boga był nikim; a ostatecznie spędził 40 lat odkrywając to, jak z Bogiem nikt może być kimś.


Dwight L. Moody
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-09-26, 22:13   

:mrgreen: :lol: :mrgreen:
Był sobie kleryk w seminarium na południu Polski. Niestety z jakichś powodów nie mógł go ukończyć tutaj i został usunięty. Po kilku latach pisze ten sam kleryk do swoich przełożonych, ale już jako ksiądz ukończywszy seminarium na północy Polski (tam gdzie deficyt powołań). Swój list zakończył cytatem Ps 111,22 ("Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym"). Na co jego byli przełożeni odpowiadają: Ps 118,23 ("Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach").
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-09-30, 21:45   

Siostra powtarza z najmłodszymi treść poprzedniej katechezy. Maciuś, próbując błyskotliwie odpowiadać, tłumaczy:
- Pan Bóg stworzył człowieka na obraz... nędzy i rozpaczy!

***

Na lekcji religii katechetka pyta Jasia:
- Kto widzi i wie wszystko?
- Nasza sąsiadka - odpowiada Jaś.

***

Dwaj chłopcy obserwują przez lornetkę horyzont i komentują zbliżające się do portu statki.
- Patrz - mówi jeden. - To jest okręt szkocki.
- Po czym poznajesz?
- Nie leci nad nim ani jedna mewa.

***

W akcie desperacji Kowalska udała sie na wieś do miejscowego znachora, co by może on znalazł dla niej dietę cud.Znachor cierpliwie wysłuchał opowieści kobiety co i czego ona nie stosowała i rzekł:
- Ziemniaki
- Co mam je jeść?!
- Nie, zbierać.


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-10-19, 19:34   

Katecheta chce wytłumaczyć dzieciom na przykładzie, czym jest cnota miłosierdzia:
- Kiedy furman bije osła, a ja staram się go od tego odwieść, to czym się kieruję?
- Miłością braterską - odpowiadają dzieci.
:lol: :lol: :lol:
Przychodzi terrorysta do nieba. Święty Piotr zaczął się czepiać
- Terroryzowało się ludzi?
- Oj tak!
- Podkładało się bomby?
- Niestety!
- I może teraz chcesz do nieba?
- Nie!! Przyszedłem powiedzieć że macie 20 sekund na EWAKUACJĘ!!!!!!
:lol: :lol: :lol:
Rzecz dzieje sie w dyskotece. Chłopak, któremu wpadła w oko jedna dziewczyna, podchodzi do niej, usiłując ją poderwać.
- Tańczysz?
- Tańczę, śpiewam, gram na gitarze...
- Co ty pleciesz?
- Plotę, wyszywam, lepię garnki....
:lol: :lol: :lol:
Zgadnijcie co to za samochód:

1) Ma o wiele lepsze przyspieszenie niż zwykle samochody.
2) Droga hamowania jest dwukrotnie krótsza
3) Możesz przejechać próg zwalniający z dwukrotnie wyższą prędkością niż zalecana
4) Nigdy nie musisz sprawdzać poziomu oleju, płynów, stanu ogumienia
5) Po zapaleniu się lampki ciśnienia oleju, możesz jeszcze spokojnie przejechać 200-300km
6) W ogóle nie wymaga mycia i sprzątania wewnątrz
7) Zawieszenie umożliwia ci przewożenie dowolnie ciężkich ładunków
8) Wszelkie niepokojące dźwięki i stuki z silnika eliminujesz poprzez podkręcenia radia
9) Nie potrzebujesz żadnych alarmów, auto można zostawić wszędzie, nawet otwarte i z kluczykami w środku
10) Auto jest wodo- i piaskoodporne, można jeździć po plaży, jak i po strumieniach
No więc co to za samochód...?
Odpowiedź: Służbowy.
:lol: :lol: :lol:
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 00:12   

Ogłoszenie w prasie religijnej:
"Wolna Wspólnota Religijna, Gruenstrasse 14-16. Dzień skupienia - niedziela, 10 kwietnia, godz. 9.30. Kazanie głosi pastor Schira. Temat: Idźcie, przeklęci, w ogień wieczny! Wstęp wolny."
***
Jaś patrzy z zaciekawieniem na rosnący brzuszek mamusi. Mama bierze Jasia na kolana i mówi:
- Wiesz Jasiu, będziesz miał braciszka.
Na to Jaś:
- Już wszystko rozumiem!!!
Mama:
- Co ty rozumiesz?
Jaś:
- Bo wiesz mamo, jak nasz ksiądz proboszcz przyszedł do naszej parafii, to był taki chudy, a teraz jest gruby i mówi, że oczekuje wikarego.
***
Idę sobie kiedyś z psem - jamnikiem (który jest, skromnie mówiąc, baardzo gruby) i napotykam chłopczyka. Miał on chyba z 3 może 4 lata. Patrzy się ten chłopczyk na mojego psa i mówi do mamy:
- Patrz, mama! Pies! Ale wypchany!
***
Myśliwy mówi do kolegi:
- Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś?
- Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.
***
- To juz ostatni bukiet, jaki u was kupuje!
- Dlaczego?
- Bo jutro się żenię.
***
- Kim bedziesz jak dorosniesz?
- Lekarzem, bo tak chce tata, potem prawnikiem, bo tak chce mama, a na koncu zostane kolejarzem, zeby i sobie zrobic radosc.
***
Komendant straży pożarnej zjawia się w remizie. Spokojnie, wolnym krokiem, idzie korytarzem do swojego gabinetu. Siada za biurkiem, z namaszczeniem wypija kawę, potem drugą, przeciąga się, zieeeeeeeeeeeeeewa, nie spiesząc się włącza megafon i mówi:
- No, chłopaki, zbierać się! Jest robota! Pali się urząd skarbowy...

:lol: :lol: :lol:
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-02, 21:04   

:-D Na czasie

Opowiedziane za starych dobrych czasów przez mojego katechetę.
Otóż katecheta ów chodził był pewnego razu po kolędzie w bloku. Pod jednym z mieszkań zatrzymały go odgłosy rozmowy dochodzącej zza drzwi:
- Stara! Już chodzi, a my w lesie! Wody święconej nie mamy!
- To nalej kranówy, przecież się nie zorientuje!
Ksiądz chcąc dać czas parafianom na przygotowanie się, zostawił sobie to mieszkanie na koniec i poszedł dalej. Kiedy wrócił i wszedł do mieszkania, wszystko wydawało się w porządku: biały obrus, krucyfiks, kropidło, święcona woda... eee... zaraz, święcona?
- Proszę Państwa, a czemu to nie jest święcona woda?
- Ależ proszę księdza, przecież to święcona!
- Niech pan da spokój, przecież widzę, że to zwykła kranówa...
[konsternacja na twarzach domowników...]
- Ale... skąd ksiądz wie?
- A myślą Państwo, że czego nas uczą przez te sześć lat w seminarium?!

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Różnica między jezuitami a dominikanami
Co wspólnego mają jezuici i dominikanie? Oba zakony są założone przez Hiszpanów. Były też założone przeciw heretykom: dominikanie przeciw albigensom, a jezuici przeciw protestantom. Zatem jaka jest różnica między tymi zakonami?
- Hm, czy spotkałeś kiedyś albigensów?

***


- Dlaczego w Wadowicach jest najdłuższa ławka kościelna?
- Ponieważ każdy na niej siedział z papieżem.
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-18, 20:08   

Czas karnawałowy.
Góral pyta syna:
- Synku wszyscy szykują sobie kreacje karnawałowe, powiedz za kogo Ty się przebierzesz.

- Ano - synek odpowiada - tak myślałem, myślałem, przebiorę się za oscypka.
- Jak to za oscypka? - pyta ojciec.
- Ano tak - odpowiada synek - stanę w kącie i będę śmierdział.

:mrgreen: :lol: :mrgreen:
 
 
Jarek321
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-18, 21:26   

Z Gościa Niedzielnego:

Blondynka zwierza się koleżance:
- Chyba jestem gejem...

- Dlaczego?!

- Bo mi się tak chłopcy podobają...

:-D
 
 
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-18, 21:51   

poczytałem i humor mi sie porawił :-D :-D

zatem i coś ja......

do Nowego Targu przyjechała delegacja z Uni Europejskiej i robia spis ludności i wykonywanego zawodu meskiego....

na pierwsza tapete poszła liczna rodzina Jaworów
ojciec i 4 synów
pierwszy wchodzi ojciec...
imię:
Jontek zawód: cieślo..
potem najstarszy syn
imie: Jędruś zawód: cieślo
potem nastepny syn
imie: Janicek zawód :cieślo
potem nastepny syn
imię :
Michaś zawód :cieślo
wkońcu wchodzi najmłodszy syn
imię:
Antek zawód: mechoptyk
że jak???
jak to mechoptyk co to jest
przecież ojciec..cieślo..bracia cieślo
a wy jakis tam mechoptyk???

ano panocki to proste stary i bracia cieślo- bo chałupe stawiają
a ja mchem optykom coby szpar nie było
i po dusku zimno nie waliło
temu panocki mom mechoptyk


........ ;-) ;-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9