Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Trudne relacje
Autor Wiadomość
kasia.g
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-07, 22:46   Trudne relacje

Witajcie,

Piszę bo potrzebuję Waszej opini i porady. Minął już ponad rok od rozwodu a mi nadal jest ciężko. Próbuję się oswoić z myślą że mój mąż założył już nową rodzinę i wkrótce zostanie ojcem, ja dla niego już nic nie znaczę, nadal jestem sama. Obecnie największy ból sprawia mi jego postawa względem mnie. Pracujemy razem, czasami się widujemy ale on udaje że mnie nie widzi, nie patrzy na mnie a kiedy już przechodzimy obok siebie nawet się że mną nie przywita. Kiedy ja się odezwę chcąc okazać mu trochę szacunku mimo iż też mam do niego żal, on nie odpowie tylko ewentualnie popatrzy ze złością, gniewem. Nie wiem co mam z tym zrobić, jak się zachować? Może się to wydawać dziecinne ale mi to sprawia przykrość. Naszym kolegom i koleżankom z pracy opowiada wszystko wprost przeciwnie, że to wszystko moja wina, że nie potrafię się odezwać. Jakiś czas temu próbowałam z nim porozmawiać ale nie chciał, reaguje złością. Zachowuje się tak jakbym to ja zdradzała. Nie rozumiem jego zachowania. Przecież nie jesteśmy dwojgiem obcych sobie ludzi. Chciałabym żeby chociaż trochę mnie szanował. Jak postąpić w tej sytuacji?
 
 
twardy 
Ty tylko mnie poprowadź, Panie mój.

Jestem: po rozwodzie
Dołączył: 12 Paź 2009
Posty: 5974
Wysłany: 2016-08-07, 23:14   

kasia.g napisał/a:
Chciałabym żeby chociaż trochę mnie szanował. Jak postąpić w tej sytuacji?


Jeśli chcesz, aby Twój mąż Cię szanował, to zacznij szanować się sama.
On nie będzie Cię szanował, jak będzie widział proszącą chociażby wzrokiem o jego zainteresowanie, o jego łaskę.
Wiem, że to trudne, ale nie jesteś w stanie go do niczego zmusić. Do okazywania Tobie szacunku również.
A czy nie pomyślałaś, że ten jego brak chęci rozmowy z Tobą, może być spowodowany tym, że on zdaje sobie sprawę, że postąpił względem Ciebie bardzo źle i źle się z tym czuje?
Wcześniej czy później, sumienie zawsze się odzywa.
Zajmij się sobą na ile potrafisz i nie proś o miłość.
Jest takie powiedzenie. Pozwól mu "odejść".
Jeśli Cię kocha to wróci, a jeśli nie wróci to znaczy, że nigdy Cię nie kochał.
 
 
mada27
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-08, 10:58   

Kasiu a czy nie ma innego wyjścia i musisz z nim pracować?
 
 
kasia.g
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-08, 12:03   

Musiałbym się zwolnić a takiego rozwiązania nie biorę pod uwagę.
 
 
Mirakulum 
Wiara Nadzieja i Miłość a największa z nich Miłość

Imię małżonka/i: Jarek
Jestem: szczęśliwą żoną
Staż małżeński: 31
Dołączyła: 28 Sie 2009
Posty: 2317
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2016-08-08, 12:33   

Kasiu zapraszam na wyjazd na V zlot sycharków w sanktuarium w Oborach
26-28 sierpnia :mrgreen:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=F9x5y8da-xU
Nie ma takich gorzkich łez , nie ma takich smutnych chwil , których nie uleczył by Pan
 
 
mada27
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-08, 12:35   

A dlaczego nie bierzesz pod uwagę takiego rozwiązania? :shock:

Ludzie zmieniają miejsce zatrudnienia, zawód, miejsce zamieszkania...
 
 
kasia.g
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-08, 19:05   

Lubię tą pracę, warunki są bardzo korzystne, w dzisiejszych czasach trudno o pracę z umową na czas nieokreślony. Przez to jego rozpowiadanie przeszłam wiele i jakoś sobie poradziła, sytuasja się poprawiła i szkoda by mi było po tym wszystkim zrezygnować albo uciec jak tchórz.
 
 
mada27
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-08, 19:45   

Hm. No to powstaje pytanie czy masz więcej korzyści niż strat w obecnej sytuacji?
Czy nie podniszcza Cię psychicznie tego rodzaju kontakt z mężem.
Czasem nie warto wystawiać się na zranienia, bo zwyczajnie niczemu to nie służy. A wręcz w niektórych przypadkach może powodować jeszcze większą przepaść...

Może będzie to kontrowersyjne co napiszę, ale zastanów się czy Twoja obecność w środowisku pracy męża służy waszemu pojednaniu czy nie bardzo?
 
 
zlamana
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-16, 18:32   

Moim zdaniem nie powinnaś uciekać, bo ucieczką okażesz słabość. I na pewno, to nie będzie lekarstwem na polepszenie stosunków między Tobą, a byłym. Bo on wcale tego może nie chcieć. A on ma najwidoczniej wyrzuty sumienia i powoli zaczyna żałować.
 
 
Nirwanna 


Imię małżonka/i: Andrzej
Jestem: po rozwodzie
Staż małżeński: 24
Dołączyła: 29 Paź 2008
Posty: 4955
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2016-11-16, 18:56   

zlamana napisał/a:
o nie będzie lekarstwem na polepszenie stosunków między Tobą, a byłym

Zlamana, wg naszego Regulaminu nie mówimy tu o współmałżonkach "były" czy "eks". Małżonek sakramentalny jest nim do śmierci, nigdy nie staje się "były".
Może zechcesz opisać swoją historię u nas, założyć własny wątek?
_________________
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9