Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Nieodcięta pępowina i toksyczni tesciowie
Autor Wiadomość
Merinda1992
[Usunięty]

  Wysłany: 2015-12-21, 12:04   Nieodcięta pępowina i toksyczni tesciowie

Hej. Nie wiem co robić. Pół roku temu wyszłam za mąż. teściowie przed ślubem wydawali się bardzo mili i kochani, nie wspominając już o mężu. Teraz wszystko się zepsuło. Jestem w 6 miesiącu ciąży a tu ciągłe stresy. Teściowa na każdym kroku się wtrąca patrzy na ręce, nawet sałatki nie pozwoliła mi kroić razem bo wychodziła mi nierówna kostka. śmieje się pod nosem mówiąc ze nie dorosłam do swojego wieku i śmiejąc się ze mnie ciągle. Pewnego razu nie wytrzymałam powiedziałam co mnie boli, ze nie chce już z nimi mieszkać i dlaczego. Teściowa powiedziała ze jestem podła a teść od 2 miesięcy nie odezwał się do mnie słowem. Przy gościach są mili jak gdyby nic. A mąż... naskakuje na mnie ze to moja wina bo powinnam się ich słuchać i nie mówić takich rzeczy ze nie chce tu mieszkać. Nie pozwala mi pojechać do koleżanki a nawet do rodziców. Wyznacza czas na ile tak jedziemy. Głownie to na 1 lub 2 godziny i to raz na miesiąc choć mieszkamy pól kilometra od siebie. Ostatnio zrobił mi awanturę, po alkoholu robi się jeszcze nie milszy. Moi rodzice nic mu nie zrobili. Wyprowadzić tez się nie chce nie potrafię go namówić. Zawsze znajduje jakąś wymówkę. Któregoś razu nawet powiedziałam ze ucieknę do rodziców jeśli on się nie chce wyprowadzić i się nie zmieni, to stwierdził ze na pewno za mną nie pójdzie i ze każdy i tak będzie wiedział ze to moja wina bo uciekłam...Nie wiem co mam robić zwłaszcza ze jestem w ciąży:( Codziennie płacz i stres...Mam dość. Szkoda mi najbardziej mojego maleństwa
 
 
Jacek-sychar 

Jestem: w separacji
Staż małżeński: 32
Dołączył: 17 Paź 2014
Posty: 5467
Wysłany: 2015-12-21, 12:14   

Witaj Merinda na naszym forum

Pisząc staraj się nie podawać danych, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie Ciebie.

Zaraz pewnie odezwą się do Ciebie specjaliści od teściów.
Pozdrawiam.
 
 
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 18:01   

Jacek-sychar napisał/a:
Zaraz pewnie odezwą się do Ciebie specjaliści od teściów.


:mrgreen:

Nie , ja przynajmniej nie jestem .

Dla mnie najsmutniejsze są te "kryzysy" zaraz po ślubie .
A tu spowiewasz się od razu na dodatek dziecka .
"Mili , kochani" teściowie , pewnie "miły kochany" chłopak
i "ja go kocham , czy kochałam" .
Czy to wystarczy , aby się pobierać ? :roll:

Co Was dziewczyno łączyło ?
( rozumiem , że masz 23 lata )
Jakie wartości , jaki "plan na życie" ?
Jak wy z mężem się w ogóle znacie ?
Czy rozmawialiście poważnie kiedyś ?
Bo randkować przyjemnie i łatwo ,
ale to nie ma nic wspólnego z małżeństwem .

Nie napisałaś zbyt wiele , ale chyba niestety musisz
i ty sama wydorośleć ( a tu i mamą przyjdzie zostać , nie w porę , za szybko ) .

Myślę , że ta ciąża też wpływa na twoje postrzeganie .
Może faktycznie nie potrafisz kroić równo po 6 mm :mrgreen:
To mówienie teściom , że nie chcesz tam mieszkać ,
nie było najlepszym posunięciem .
( jak dalej musisz )

Spróbuj na spokojnie sobie wszytko przemysleć ,
tylko może już po urodzeniu dziecka ?
Bo czas teraz nie bardzo chyba sprzyja .
Raczej należałoby wyciszyć emocje i skupić się na przyjęciu tego dziecka .
Najlepiej żeby i mąż sie w to włączył .
 
 
Merinda1992
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 18:50   

Znaliśmy sie od młodości. Razem bawiliśmy się w tej samej piaskownicy. A jak miałam nie powiedzieć im że nie chce tam mieszkać?? Lepiej jest tam zostać na siłę?? Mimo iż możemy mieć cały dom tylko dla siebie po moich dziadkach, i żyć w spokoju, tyle ze maż nie chce opuszczać swojego domu a woli ciskać się w jednym pokoju do końca życia bo nie ma więcej miejsca dla nas w aktualnym miejscu. Czy to jest w porządku, ze mąż nie stoi po stronie zony?? Nawet gdy teściowa mówiła ze jestem podła i gdy mówiła ze nie wie czy pokocha nasze dziecko?? A maleństwo było planowane i byłam na nie gotowa i nadal jestem. Tesc się nie odzywa, teściowa jak musi a mąż 2 dni obrażony.
 
 
Jacek-sychar 

Jestem: w separacji
Staż małżeński: 32
Dołączył: 17 Paź 2014
Posty: 5467
Wysłany: 2015-12-21, 18:56   

Jeżeli możecie mieszkać sami, to czemu tak nie zrobicie?
Czyżby Twój mąż nie miał jeszcze odciętej pępowiny?
Jako głowa Waszej rodziny powinien podjąć się właściwych obowiązków.
 
 
Merinda1992
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 19:00   

Mamy możliwość, ale właśnie problem tkwi w mężu. Przed ślubem obiecał ze jak będzie nam tutaj źle to się wyprowadzimy, a teraz za każdym razem jak tylko wspominam o wyprowadzce jest kłótnia i koniec tematu. I tak coraz częściej. Namawiałam go nawet, ze jesli nie chce tam to żebyśmy coś wynajęli, jakąś stancje czy kawalerkę, trochę mamy odłożone. Ale to na nic.
 
 
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 20:56   

Wyprowadzka do swoich rodziców nie jest idelanym rozwiązaniem...ale czy jest jakieś inne w tej sytuacji?
 
 
Merinda1992
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 21:33   

Ale to nie będzie wyprowadzka do rodziców tylko do osobnego domu po dziadkach. Byłby tylko dla nas. A jakie inne wyjście to nie wiem:( Właśnie pomyślałam ze tutaj mi ktoś doradzi bo mi ręce opadają powoli
 
 
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 21:36   

Ej no
nie ciskaj się .
Skąd niby ja mam wiedzieć , że dom pusty po dziadkach stoi ? :mrgreen:
Tym niemniej lepszym rozwiązaniem było " zaklepać sobie"
nowe lokum ( przekonać męża )
a dopiero potem z ŻALEM NIEWYMOWNYM
opuścić ukochanych teściów .
No , ale rozumiem sytuację .
Merinda1992 napisał/a:
Czy to jest w porządku, ze mąż nie stoi po stronie zony??

ABSOLUTNIE to jest nie w porządku !!! :evil:

Merinda1992 napisał/a:
Nawet gdy teściowa mówiła ze jestem podła i gdy mówiła ze nie wie czy pokocha nasze dziecko??


Czy mąż to jedynak , albo najmłodszy ?
Może uważa ciebie za konkurentkę ?
Poza tym tak z jednej miejscowości , to chyba nie najlepiej ,
bo wszyscy się znają i komentują .
Merinda1992 napisał/a:


A maleństwo było planowane i byłam na nie gotowa i nadal jestem.

No to zwracam honor ( zwykle tak szybko nie bywa "planowane" )

Ja myślę , że najlepiej jest jak młodzi są na swoim ,
tj. 50 % należy do niego a drugie 50 % do niej .
Wtedy już teściowie z jednej czy drugiej strony
najwyżej mogą sie poobrażać i nieodwiedzać .
Mąż powinien się jednak zdecydować .
Inna rzecz , że jak "chałupa" na ciebie będzie stała
to jego pozycja nie będzie sprzyjajaca .
I motywacji nie bedzie miał .
Mężczyzna zwłaszcza musi być na swoim ,
a kobieta mieć przynajmniej swoją kuchnię
i kroić sałatkę jak jej sie podoba . :mrgreen:
 
 
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 22:33   

Merindo

Tym bardziej, skoro macie takie miejsce na ziemi jak wolny dom do dyspozycji, nie bardzo rozumiem dlaczego masz się godzić na takie traktowanie i przymus mieszkania z teściami.

Twój mąż pewnie nie potrafi sie od swoich rodziców oderwać.
I pewnie nie bedzie łątwo go przekonać, ale...moze to jednak nie jest takie niemozliwe?
Postaraj sie porozmawiać z nim na spokojnie.

Taki nerwowy stan moze mieć negatywny wpływ i na Ciebie i Twoje zdrowie i na Twoje maleństwo. Miej to na wzgledzie i nie przyjmuj tak bardzo do siebie wszystkiego.

A dla dobra stosunków wzajemnych oraz spokoju obu stron, moze warto wynegocjować z mężem wyprowadzkę?
Maż na pewno Was kocha i chce dla Ciebie i maleństwa dobrze, jak najlepiej. Postaraj sie uzyc takich argumentów.
Jesteście nową rodziną. Stwórzcie własny dom.
Wszyscy na tym skorzystają - i Wy i Twoi teściowie.
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-21, 23:12   

Nie wiem czy jestem specjalistą od teściów, ale wiem, że mieszkanie przy teściach
(celowo ne piszę teściowie, tylko mieszkanie koło nich) przyczyniło się do kryzysu.
Dodam, że moi teściowie są bardzo porządnymi ludżmi i nigdy mi nic przykrego nie powiedzieli.
Tyle , że prawdziwym problemem jest nie to, że teścwowie obok, ale to że małżonek/małżonka nie może się emocjonalnie odkleić od rodziców.
W małżeństwie każdy chce być być bezdyskusyjnym numerem jeden dla współmałżonka.
Mieszkając z (lub obok) teściów mamy co prawda miejsce medalowe, ale niekoniecznie nr1.

Jaka rada?
Zamieszkać osobno. Innej rady nie ma.
Choćby km wystarczy, już wtedy "mamusia" nie może wpadać co pół godziny.
 
 
Merinda1992
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-22, 02:18   

Będę sie starała porozmawiać ale pewnie dopiero po świętach. Tylko ciekawe jak te święta będą wyglądać jak cały dom się na mnie krzywo patrzy. Bo mąż 2 dzień obrażony za to ze byliśmy u moich rodziców 2 godziny a nie jedna, bo na więcej nie miałam pozwolenia. Trochę to przykre bo jak moja mama chce żebyśmy z raz w miesiącu na obiad wpadli to jest wielki huk bo jak to mąż mówi ,,mamunia'' słówko szepnęła i mamy tam lecieć.
Może wcześniej mój mąż trochę bardziej widział moja sytuacje, tyle ze zawsze coś się działo jak go nie było, a przy nim teściowa milutka się nagle robiła. Jakos inaczej reagował jak mu opowiadałam co się dzieje pod jego nieobecność. A teraz jak chce mu się z czegoś wygadać to nadal naskakuje na mnie ze coś już wymyślam i ze to przeze mnie bo młodsza jestem muszę się ich słuchać i o wszystko pytać i robić tak jak oni karzą.
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-22, 08:38   

Merinda1992, tylko wyprowadzka was uratuje. I najlepiej w bezpieczną odległość, by mamusia męża nie mogła wpadać co chwila.

Bardzo trudno się dogadać, gdy młodzi mieszkają razem z teściami/rodzicami. Potrzeba wiele cierpliwosci i nauki kompromisu.
Wiem, bo przerabiałam na własnej skórze mieszkanie z moimi rodzicami i "wyskoki" teściowej. Nigdy mnie nie obraziła, ale tylko syn się liczył i liczy.
Po wielu latach już mam to gdzieś:)
Ale ile mnie kosztowało, by się wypisać z myślenia, roztrząsania to jeden Pan Bóg wie :mrgreen:
Ile nerwów, łez i lat trwało.....

Wyprowadźcie się.
Będziecie rodzicami. Teraz nosisz pod serduszkim nowe życie. Dbajcie o nie i o siebie nawzajem
 
 
LubięMielone
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-22, 08:48   

u mnie jest podobna sytuacja, tzn. moja teściowa mieszka mieszkanie pod nami, przeprowadzamy się za rok a mamusia przeprowadza się do tego samego bloku tylko dwa piętra niżej. piwnice będziemy mieli ściana w ścianę, domyślam się, że miejsca parkingowe też. wcześniej mieszkaliśmy osobno, co prawda dzieliło nas 1,5 km, ale za ścianą jej nie mieliśmy. i wiecie co, nasze problemy zaczęły się właśnie wtedy, gdy zamieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu nad moją teściową.

teściowa nie ma bezpośredniego wpływu na męża, do tego się nie przyzna ani ona ani on. ale ja i nasze małżeństwo to odczuwa. święta, obiad, sprzątanie, pranie, wieszanie firanek - tak jak ona to robi to jest najlepiej, zostawia nam jedzenie, jak przychodzi nakarmić koty to wstawi pranie, wyprasuje ubrania. nikt jej o to nie prosi, ja się w środku gotuję, mówienie mężowi nie daje skutku - nie widzi w tym nic złego, przecież mama chce dobrze. a ja stanowczo nie potrafię powiedzieć, żeby się odpierwiastkowała.

jeżeli mogę coś poradzić to spróbujcie w pierwszej kolejności zamieszkać oddzielnie, bez teściów i rodziców. jesteście młodym małżeństwem, powinniście uczyć się życia razem, na swoich błędach, budować swój świat tak jak Wy byście chcieli.

idealnie byłoby gdyby przyszłe lokum było po połowie Twoje, po połowie męża - czyli np. wynajmowane, jeżeli możecie sobie na to pozwolić, jeśli nie to dom po dziadkach, byle sami. i też podpisuję się rękami i nogami pod tym, że żona powinna kroić sałatkę jak jej się podoba, bo robi to w swoim domu (kuchni).

macie prawo popełniać błędy, ale razem powinniście je rozwiązywać. warto prosić rodziców o radę, ale też umiejętnie - ja o taką radę poprosiłam teraz gdy moje małżeństwo i mąż przeżywa kryzys i od teściowej usłyszałam, że to nie jej sprawa. więc wiesz, pranie zrobić to tak, ale już pomóc w poważniejszej sprawie to 'ręce umywa'.

życzę wytrwałości, nie poddawaj się ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9