Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
brak seksu przed ślubem = udane małżeństwo?
Autor Wiadomość
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 09:12   

A ja zadam takie pytanie.

Co maja powiedzieć rodzice młodemu chłopakowi/dziewczynie o zachowaniu czystości przedślubem skoro sami tej czystości nie zachowali.....
A żyją w szczęśliwym małżeństwie 20 lat, dochowali się piatki dzieci, które teraz dorastają i chca wiedzieć jak to się stało iż najstarsze przyszło na świat tak jakoś w pięć miesięcy po ślubie??

Rodzice to przykładni katolicy, co niedziela do kościoła na mszę chodza....żyją sakramentalnie, modlą się nieraz wspólnie....itp.

Jak wytłumaczyć ze ten seks przed ślubem to niekoniecznie dobra rzecz......
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 10:11   

monis, czy to Twój przypadek?
Pytam, bo to ma znaczenie choćby dlatego aby zapytać, dlaczego sama uważasz, ze mimo własnych "doświadczeń" przedmałżeńskich uważasz, ze seks przed ślubem jest zły. Nie ma nic gorszego od hipokryzji.
Jeśli, to nie Twój przypadek, to skąd wiesz, że takie małżeństwo zawsze było zgodne i dobre, że nic się nie stało pomiędzy tymi małżonkami wiadomego tylko im, co doprowadziło do takiego przekonania, ze to przez ten właśnie seks tak mogło się zdarzyć?
Pytania hipotetyczne niewiele mogą wnieść, bo wariantów takiej postawy rodziców może być całe mnóstwo.
Ja uważam, ze niezależnie od wariantów doprowadzających do takiej postawy należy powiedzieć prawdę. Prawdę o tym, ze sami nie zachowali czystości przed ślubem i dlaczego oraz dlaczego uważają, że jednak taka czystość powinno się zachować. A argument, ze to grzech i tak nie wolno, bo tak, jest jednak stanowczo niewystarczającym.
Żeby jednak taka rozmowę przeprowadzić trzeba być świadomym siebie, własnej wiary i tego z czego ona wynika, własnych błędów popełnionych w tym względzie oraz być przygotowanym na wystawienie się na ocenę własnego postępowanie przez dzieci (czyli stanąć w prawdzie o sobie, w tej konkretnej sprawie, przed dzieckiem) i być przygotowanym, aby umieć uzasadnić swoja obecna postawę
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 10:28   

Nie zeniu, to nie mój przypadek. Pytam tak hipotetycznie.

zenia1780 napisał/a:
że takie małżeństwo zawsze było zgodne i dobre, że nic się nie stało pomiędzy tymi małżonkami wiadomego tylko im, co doprowadziło do takiego przekonania, ze to przez ten właśnie seks tak mogło się zdarzyć?

Pytam hipotetycznie, powtarzam. Wiadomo, ze w małżeństwach zdarzają się kłotnie, jakieś spory. Ale wyjaśniane na bieząco dają własnie poczucie iż małżeństwo jest zgodne prawda?
Zakładam w pytaniu, iż nie było żadnych wielkich kryzysów, za które może być odpowiedzialny seks przedmałżeński.

I jak tu dziecku powiedzieć, aby wstrzymało się z seksem do slubu skoro życie rodziców pokazuje, iż nie ma to znaczenia.....bo nie zrodziło konfliktu, kryzysu....

Jak powiedzieć iż seks przedmałżeński był zły, skoro urodziło się w wyniku tego dziecko??

Wiara wiarą. Sprzeciw wobec nauk Boga i KK jest złem, grzechem. A z tego grzechu rodzi się nowe życie....
Jak wytłumaczyć ze to było zło?
 
 
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 10:41   

monis napisał/a:
I jak tu dziecku powiedzieć, aby wstrzymało się z seksem do slubu skoro życie rodziców pokazuje, iż nie ma to znaczenia.....bo nie zrodziło konfliktu, kryzysu....



Życie rodziców pokazuje , że im się "udało" , ........nic wiecej .
Zostawmy na chwilę wiarę i grzech .
Niewspółżycie jest po prostu MĄDRE ,
bo mogą zajść różne okoliczności .
Ktoś kogoś tylko wykorzystuje , wykorzysta .
Co z tego np. że chłopak mówi , że kocha ?
........ a ile to kosztuje , poudawać trochę ?
Po co płacić , jak można mieć za darmo ?

Albo , on lub ona jednak stwierdzi po pewnym czasie ,
że to jednak nie ten , nie ta .
Trudniej "odkręcić" i co się stało nie odstanie .

A jak "pojawi się" ( jak tu potem niektórzy piszą ) dziecko ?
Mamy problem na całe życie .



Czy to nie są wystarczajace atgumenty PRZECIW , nawet nie mówiąc o grzechu ?
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 10:57   

mare1966 napisał/a:

Czy to nie są wystarczajace atgumenty PRZECIW , nawet nie mówiąc o grzechu ?


Jak widać mare1966, nie dla wszystkich.

monis, a dlaczego ci rodzice uważają, ze seks przedmałżeński jest zły (o ile oczywiście tak uważają)? To jest odpowiedź na Twoje pytanie i uzasadnienie dla dziecka. Jak można kogoś przekonać do tego, ze coś jest złe jeśli samemu uważa się inaczej?
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 11:07   

mare1966 napisał/a:
Trudniej "odkręcić" i co się stało nie odstanie .

ale co odkręcić? :-P

mare1966 napisał/a:
A jak "pojawi się" ( jak tu potem niektórzy piszą ) dziecko ?
Mamy problem na całe życie .

niekoniecznie dziecko to problem....

zenia1780 napisał/a:
Jak można kogoś przekonać do tego, ze coś jest złe jeśli samemu uważa się inaczej?
właśnie nie da się i tu jest konflikt pomiędzy nauką KK a zyciem.....
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 11:14   

monis napisał/a:

zenia1780 napisał/a:
Jak można kogoś przekonać do tego, ze coś jest złe jeśli samemu uważa się inaczej?
właśnie nie da się i tu jest konflikt pomiędzy nauką KK a zyciem.....


Nie monis, tu jest nie konflikt, lecz obszar do nawrócenia, bo Ci rodzice nie żałują swego konkretnego grzechu, którego się dopuścili.
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 11:16   

monis napisał/a:
Cytat:

zenia1780 napisał/a:
Jak można kogoś przekonać do tego, ze coś jest złe jeśli samemu uważa się inaczej?

właśnie nie da się i tu jest konflikt pomiędzy nauką KK a zyciem.....
_________________

To nie konflikt pomiędzy nauka KK a życiem, a raczej brak przekonania konkretnej osoby w słuszność Bożych przykazań i nauki KK, czyli konflikt pomiędzy jego własną wiarą i przekonaniem a tym jakie wiara ze sobą niesie prawdy i przesłanie.
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 11:44   

A jak żałować grzechu skoro urodziło się dziecko?

Żałować czynu? Jak, skoro jest z tego grzesznego czynu wspaniałe dziecko?

Konflikt pomiędzy nauka Boga, wiarą,naukami KK, a tym co niesie nam życie.....róznie jest przecież.

Jestem przekonana iż Boże przykazania są słuszne, ale nie zawsze uda mi się uszanować ojca i matkę prawda?
Tak samo z tym "paskudnym" seksem jest...

Słabi jesteśmy, grzeszymy.....wszyscy
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 11:59   

monis napisał/a:
A jak żałować grzechu skoro urodziło się dziecko?

Żałować czynu? Jak, skoro jest z tego grzesznego czynu wspaniałe dziecko?


Wyobraź sobie monis, że jest to możliwe. To jest ŁASKA. Łaska żalu i nawrócenia zarazem. Można żałować czynu, nawet jeśli się z tego grzesznego czynu urodziło wspaniałe dziecko. Bo właściwie co ma piernik do wiatraka.


Cytat:
Konflikt pomiędzy nauka Boga, wiarą,naukami KK, a tym co niesie nam życie.....róznie jest przecież.


Monis, wyrażenie "tym co niesie nam życie" jest dość dziwne przyznasz i dwuznaczne. ŻYCIE NIC NAM NIE NIESIE SAMO Z SIEBIE W KWESTII POCZĘCIA, MU DOKONUJEMY ŚWIADOMYCH WYBORÓW DOBRA LUB ZŁA.
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 12:38   

Metanoja1 napisał/a:
Można żałować czynu, nawet jeśli się z tego grzesznego czynu urodziło wspaniałe dziecko.
to bardzo trudne dla zwykłego człowieka

Metanoja1 napisał/a:
ŻYCIE NIC NAM NIE NIESIE SAMO Z SIEBIE W KWESTII POCZĘCIA, MU DOKONUJEMY ŚWIADOMYCH WYBORÓW DOBRA LUB ZŁA.
jak to się ma do świadomego współżycia w dniach niepłodnych, a poczętym wtedy dzieckiem, bo cos się poprzestawiało, bo źle obliczyłam, bo niedokładnie sprawdziłam szyjkę....?
Świadomie wybrałam dni niepłodne, a tu masz.....niespodzianka....bo coś tam jednak nie zadziałało....

życie jest jak pudełko czekoladek..... :mrgreen:

nic nie jest zawsze ani czarne ani białe. no może prawie zawsze....
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 12:47   

monis, ale w tym temacie jest mowa o współżyciu przed zawarciem sakramentu małżeństwa. Nawet jeśli w tym czasie będziesz stosowała skutecznie NPR, to wcale nie znaczy, ze nie grzeszysz, bo w tym momencie grzeszysz przeciw 6 przykazaniu
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 12:55   

monis napisał/a:
Metanoja1 napisał/a:
Można żałować czynu, nawet jeśli się z tego grzesznego czynu urodziło wspaniałe dziecko.
to bardzo trudne dla zwykłego człowieka


Zgadza się monis. Dlatego właśnie napisałam, że jest to łaską. Najpierw warto jednak stanąć w prawdzie i przyznać, że coś się robiło/zrobiło niezgodnie z Bożym planem, z Jego przykazaniami, wyznać że się wprawdzie zgrzeszyło... i żałować na razie, że się nie żałuje (Bóg się za szczerość nie obrazi)... prosić o zrozumienie i Boże światło.... On je da i wtedy człowiek naprawdę pożałuje szczerze już na tym padole, że jednak postępował źle i jest za co załować.... :-D Miałam okazję o tym się przekonać nie raz.


Cytat:
Metanoja1 napisał/a:
ŻYCIE NIC NAM NIE NIESIE SAMO Z SIEBIE W KWESTII POCZĘCIA, MU DOKONUJEMY ŚWIADOMYCH WYBORÓW DOBRA LUB ZŁA.
jak to się ma do świadomego współżycia w dniach niepłodnych, a poczętym wtedy dzieckiem, bo cos się poprzestawiało, bo źle obliczyłam, bo niedokładnie sprawdziłam szyjkę....?
Świadomie wybrałam dni niepłodne, a tu masz.....niespodzianka....bo coś tam jednak nie zadziałało....
[/quote]

Błędne myślenie. Współżyjąc w dni niepłodne, świadomie zapraszasz Boga i uwzględniasz Jego plany, z Nim współpracujesz i zgadzasz się z Jego wolą, gdyż bierzesz ją pod uwagę, jeśli mimo wszystko dojdzie do poczęcia. Co innego użytkownicy prezerwatyw, spiral, itp... Oni Boga do współpracy wcale nie zapraszają. ;-)
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-01, 12:58   

Tak Zeniu, grzeszę, ale nieświadomie powołuję nowe życie.
Swiadomie grzeszę, swiadomie współzyję w dniach nieplodnych ale nieświadomie powołuje dziecko na świat....bo przeciez wyliczyłam jak w książce, na kursie mnie uczono.....

choć pewnie znajdzie się zaraz ktoś, kto powie, ze każde współżycie jest świadomym powołaniem życia....nawet w dniach niepłodnych....
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9