Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
SPRAWA WAGI....PAŃSTWOWEJ :-) Wychowanie chłopców- bez ojca
Autor Wiadomość
edytka
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-28, 17:05   SPRAWA WAGI....PAŃSTWOWEJ :-) Wychowanie chłopców- bez ojca

Drogie Sycharki- wiemy już, że najlepszym miejscem na wychowanie dzieci jest pełna rodzina, wiemy - przynajmniej teoretyczne- jaka powinna być dobra matka, dobry ojciec. Jest wiele pięknych i mądrych tego opisów i przykładów...Ale my w większości nie mamy obecnie szansy ( liczymy na nią oczywiście) na takie wychowanie dzieci - w oparach dobrego małżeństwa.
Nasze małżeństwa są generalnie w rozsypce, często wiele lat- a dzieci rosną! Najczęściej nie ma obok nas drugiej połówki, lub jest....iście fizycznie.
Jak by nie mówić dzieci najczęściej zostają z mamami. I tu jest sedno tematu który chciałam poruszyć. Jako matka wychowująca od kilku lat, jednoosobowo, synów. Proszę byście pomogli nam, ludziom z nieco innej planety wychować chłopców, w moim przypadku już dużych chłopców. Szczególnie proszę Panów o rady, Panie o doświadczenia własne.
Może ktoś w kręgach katolickich organizuje jakieś wypady "męskie", które mogą być trochę takim cerowaniem jak by nie było braków w możliwości przebywania, naśladowania zachowań dojrzałego faceta? Istotne są wszystkie Wasze głosy, Wasze pomysły.
Mamom wychowującym córeczki lub "towarzystwo mieszane" proponuje założenie oddzielnego tematu- będzie nam łatwiej.
Ja osobiście jestem zainteresowana pracą nad starszą młodzieżą ;-) mam nadzieję, że temat znajdzie odbiorców, bo jest to dla nas wszystkich ważna sprawa, czas goni, dzieci rosną i odchodzą z domu, co w nich włożymy teraz- to będą miały. Jest też trochę tak, że "wszystkie dzieci nasze są". Pozdrawiam Was wszystkich i... start :-)
 
 
Jacek-sychar 

Jestem: w separacji
Staż małżeński: 32
Dołączył: 17 Paź 2014
Posty: 5467
Wysłany: 2015-06-28, 17:47   

Edytko

Jako ojciec trójki dorosłych już dzieci, muszę stwierdzić, że jeżeli dzieci wchodzą w wiek nastoletni, to próba rozpoczęcia kształtowania postawy dzieci, może być już nieco spóźniona. Oczywiście zawsze należy podejmować próby wpływania na dzieci, ale lepsze rezultaty osiąga zaczynając od młodszych.
Na pewno pomocne będzie pokazywanie poprzez dobry przykład właściwego postępowania. Samo mówienie to za mało.

edytka napisał/a:
Może ktoś w kręgach katolickich organizuje jakieś wypady "męskie", które mogą być trochę takim cerowaniem jak by nie było braków w możliwości przebywania, naśladowania zachowań dojrzałego faceta?

A pomyślałaś o naszych wakacjach z Sycharem? Tydzień takiego wyjazdu może pokazać młodym, jak prawdziwi mężczyźni mogą i powinni się zachowywać. Mam nadzieję, że na naszych wyjazdach tacy panowie się pojawią. :mrgreen:
 
 
edytka
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-28, 18:04   

Jacku, ja nie chcę teraz rozpocząć kształtowania postaw moich dzieci..jeden z synów jest dorosły (kalendarzowo ) a drugi niedługo będzie. Starałam się jak mogłam sprostać sytuacji jaka nas "dopadła", pewnie wiele błędów popełniłam, bo i sama ledwo ciągnęłam walcząc z zaburzeniami depresyjnym w sytuacji kryzysu, ale cały czas miałam świadomość tego, że moja postawa jest w tej chwili najistotniejsza, tym bardziej, że tato dzieci dał sobie prawo do "nowego życia". Niemniej widzę trudności moich synów w radzeniu sobie w życiu, w kontaktach z innymi ludźmi, dziewczynami, w tym co nawet sami wyrażają: " nie wiem co to znaczy być mężczyzną". Co ja mogę jeszcze dla nich zrobić?
 
 
Jacek-sychar 

Jestem: w separacji
Staż małżeński: 32
Dołączył: 17 Paź 2014
Posty: 5467
Wysłany: 2015-06-28, 18:14   

Z tego co piszesz, wygląda mi to na pierwsze objawy syndromu DDRR (dorosłych dzieci rozwiedzionych prawnie lub emocjonalnie rodziców).

Polecam Ci następujące książki:
Jim Conway, Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców. Jak uwolnić się od bolesnej przeszłości. Wydawnictwo Logos, Warszawa 2010
Moim zdaniem świetna. Pozwoliła mi zrozumieć postępowanie mojej żony. Ponieważ może być kłopot z szybkim zdobyciem tej książki, na początek polecam:
ks dr hab. Grzegorz Polok, Rozwinąć skrzydła
http://www.rozwinacskrzydla.pl/
Za darmo w internecie.

Jak zrozumiesz problemy, które trapią Twoich synów, łatwiej będzie im pomóc. Oczywiście zrozumienie bycia mężczyzną wymagać będzie on nich pracy, ale jeżeli widzą problem, to może łatwiej będzie im tą pracę wykonać.
Staraj się szukać w najbliższym otoczeniu (rodzina, przyjaciele) mężczyzn, którzy mogliby być takim wzorem.
Już polecałem wakacje z Sycharem. Im dłużej jestem w naszej wspólnocie, tym bardziej się dziwię, jakim cudem tyle "wolnych" "prawdziwych mężczyzn" uchowało się jeszcze w obecnych czasach.
 
 
edytka
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-28, 18:38   

Dziękuję, zaraz się zajmę osiągnięciem tych książek.
Nigdy nie byłam na wakacjach z Sycharem. Czy przyjeżdża tam młodzież? Licealna, studencka? Jakoś zawsze myślałam, że głownie mamy z dzieciakami :-)

No właśnie liczę, że też inni "prawdziwi mężczyźni" się odezwą :-)
 
 
Jacek-sychar 

Jestem: w separacji
Staż małżeński: 32
Dołączył: 17 Paź 2014
Posty: 5467
Wysłany: 2015-06-28, 18:43   

Wiem, że wielu prawdziwych mężczyzn jedzie na te wakacje. Problem może być tylko z wolnymi miejscami.
 
 
Mela
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-28, 18:48   

edytka napisał/a:
Jacku, ja nie chcę teraz rozpocząć kształtowania postaw moich dzieci..jeden z synów jest dorosły (kalendarzowo ) a drugi niedługo będzie. Starałam się jak mogłam sprostać sytuacji jaka nas "dopadła", pewnie wiele błędów popełniłam, bo i sama ledwo ciągnęłam walcząc z zaburzeniami depresyjnym w sytuacji kryzysu, ale cały czas miałam świadomość tego, że moja postawa jest w tej chwili najistotniejsza, tym bardziej, że tato dzieci dał sobie prawo do "nowego życia". Niemniej widzę trudności moich synów w radzeniu sobie w życiu, w kontaktach z innymi ludźmi, dziewczynami, w tym co nawet sami wyrażają: " nie wiem co to znaczy być mężczyzną". Co ja mogę jeszcze dla nich zrobić?


A jacyś inni mężczyźni w rodzinie? Ojciec jest megaważny, ale przecież tylko wtedy, kiedy prawidłowo i z miłością spełnia swoją rolę. Nawet w pełnych rodzinach, żyjących razem nie jest to jakieś częste. Wręcz przeciwnie - często jest odwrotnie, więc sama obecność nie jest istotna, ważne jest to, JAKA jest to obecność.

Jeśli ojca nie ma w życiu chłopców, to może wujek? Dziadek? Masz jakieś zaprzyjaźnione małżeństwo, z którymi moglibyście wspólnie wyjechać, spędzać czas?

Może jakiś wypad chłopaków na żagle, obóz surwiwalowy, może jakiś sport, gdzie jest trener, są inni chłopcy, jest dyscyplina?

Wiesz... w czasie wojny ojcowie umierają i chłopcy chowają się bez ojców. A kiedy trzeba, ni stąd ni zowąd też biorą karabin do rąk i walczą o ojczyznę. Wystarczy im to, co wiedzą od matki.

Nie umniejszaj swojej roli, jako mama nastolatków i daj im też trochę wolności. Nie przejmuj się, że mają trudne kontakty z dziewczynami - tutaj akurat ojciec nie ma wpływu na to. Na pocieszenie dodam, że mój młodszy brat (w tej chwili 35) był niewysokim, spokojnym chłopcem, zawsze przy rodzicach. Zero dziewczyn do 18 roku życia, wszyscy trochę baliśmy się, że może ma skłonności homoseksualne, choć kolegów miał kilku i tylko z rzadka gdzies tam razem szli pogadac o samochodach czy sporcie. Sam sportu nie uprawiał - słowem, nie wiedzieć czemu, taki dziwny był. Dzisiaj ma żonę (poznał ją, jak miał 19 lat), byli przykładnym narzeczeństem, mają córeczkę dwuletnią, kochają się i szanują, aż miło popatrzeć. Jest wspaniałym mężem - lepszym, niż jego ojciec był mężem dla naszej mamy.

Nie ma co panikować, bo troski i nasze lęki przeniesiemy na dzieci i to im tylko zaszkodzi. Obserwować, oczywiście świecić przykładem - bo to zawsze działa, zawsze i spokojnie czekać, aż sami dojrzeją. Będzie dobrze, zobaczysz. Mądra matka to już połowa sukcesu, więc nie denerwuj się. :)
 
 
edytka
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-29, 19:36   

Dzięki Mela za słowa otuchy, zawsze to człowiekowi raźniej...naprawdę. Może czasami w ferworze dodatkowych mało pociesznych wydarzeń za bardzo się tym przejmuję...?
Nie wiem.
Tak wiem, wujków, dziadków , trenerów itp. w ostatnich latach szczególnie brałam pod uwagę. Choć powiem szczerze trudno o dobry wzór dla chłopców...Nie wiem: ja mam takie najbliższe środowisko, czy tak jakoś się porobiło na świecie? A media to już w ogóle...facet to gość żłopiący piwo i w związku z czym jest bardzo szczęśliwy, męski ( w tle góry, męskie spotkania, żubry), od czasu do czasu jakaś fajtłapa oblana keczupem, nie potrafiąca brudnych rzeczy włożyć do pralki, no i jeszcze otoczona jakimiś młodymi laskami po zażyciu permena czy czegoś tam....żenada. Niby reklamy, ale wiecie jak one kształtują młodych ludzi?
Zastrzegam od razu, że TV nie króluje w naszym domu :-)
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-29, 20:09   

Cytat:
" nie wiem co to znaczy być mężczyzną". Co ja mogę jeszcze dla nich zrobić?


Może niech się męskości uczą od Pana Jezusa. Myślę o modlitwie i więzi osobistej.

Nie martw się zanadto!
 
 
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-30, 11:27   

Coś co może w drobnych sprawach pomóc - moi gimnazjaliści w tym roku lubowali się w oglądaniu i czytaniu:
http://czasgentlemanow.pl/

Niestety nie miałam czasu zapoznać się z treściami dokładnie, więc zalecam przejrzenie samemu najpierw - może to się Twoim chłopakom spodoba :)

PS golenie brzytwą różnie się kończy :P
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-30, 20:01   

Może niech sobie synowie poczytają ten wywiad z dżentelmenem:
http://rzymski-katolik.bl...arshallem.html#

Może coś synów zainspiruje. Oni już muszę teraz sami sobą kierować myślę, samemu się ukierunkowywać.
 
 
Rubin
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-05, 16:56   

Mnie wychowywała matka. I wiem że potem facetowi jest ciężko, bo kobieta uczy delikatności, miękkości, zrozumienia dla ludzi, romantyzmu (groźne jeżeli to cukierkowy romantyzm) ale brakuje bardzo szorstkości i twardoskórności ojca, czyli tego co pomaga nie przejmować się opiniami innych, walczyć o swoje i mieć odwagę popełniać błędy (szkicuję to jedynie kilkoma ogólnikami, ale wiem, że rozumiecie).
Boleśnie i ciężko życie mnie tego uczyło i nadal uczy. Braki w tym zakresie to jedna z przyczyn mojej porażki w małżeństwie.
Było by zupełnie tragicznie gdyby nie dziadek, a potem rodzina mojego przyjaciela do którego jeździłem w liceum pomagać przy żniwach. Tak jak Mela pisała - wujek, dziadek, ktoś z rodziny może przekazywać takie męskie wartości. Najlepiej takich chłopaków wykopać do pomocy na wieś albo do innej ciężkiej roboty z krewnym (budowa?) po takiej robocie jest czas na męskie rozmowy (byle nie takie przy wódce).
 
 
bosa
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-05, 21:02   

dla chłopaków polecam Jurassic World.... ;-)
 
 
Krzysztof123
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-06, 10:00   

Ja dla chłopców polecam to co męskie z natury.
Ostatnio na allegro oglądałem sobie rzeczy pochodzące z PRL-u
Znalazłem tam zestaw małego majsterkowicza a w nim wiertarka, piła, liniał, oczywiście ołówek, młotek i inne niezbędne narzędzia w jednej walizeczce i wszystkie działające - sam pamiętam, że jako mały chłopiec marzyłem o takim. Cena takiego zestawu to około 50 zł (oczywiście z allegro) a dziś podobne można kupić w wydaniu plastikowym - chińskie i bezużyteczne za cenę około 200 zł.
Kazda mama doskonała jest w robótkach ręcznych. Dla dzieci w wieku około 7-10 lat proponuję szycie laleczek z mamą ale z boku powinny leżeć na stole tez kołki meblowe, kredki, flamastry, spinacze, może nawet gwózdki, młotek (oczywiście nie za wiele tego).
Mamy pytajcie się chłopaków - choć tak małych do czego to dopasować. Kobieta jest od estetyki a facet od tego by dopasować resztę, by było praktycznie - z pewnością coś wymyślicie.
Basen, wspinaczka po skałkach, piłka - nie koniecznie kopana, biegi i wszystko to co wiąże się z wyciągnięciem pomocnej dłoni kobiecie. Zachęcajcie swoich małych facetów do tego by byłi Waszymi mężczyznami.
Kiedy zepsuje się jakaś zabawka - nie wyrzucajcie jej do kosza - dajcie ją chłopakom i spytacie czy mają jakiś pomysł by ją naprawić.
Podobnie tez będą widzieć w życiu swoje rodziny a od zabawek wszystko się zaczyna.
Nawet jeśli nie da się czegos już naprawić to z pewnością da się to przerobić w coś zupełnie nowego, praktycznego, nowatorskiego.
Ja ze swoimi chłopcami mam tak, że oni już sami przynoszą mi różne rzeczy do domu i pytają co można by z tego zrobić. Najgorzej jest kiedy obiecują swoim kolegom, że tata naprawi ich zabawkę ale dajemy radę.
I co ważne mały facet w dzieciństwie musi się wybrudzić, wytarzać by w przyszłości był dżentelmenem i złota rączką
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9