Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Złość, wstyd,gniew i co dalej...
Autor Wiadomość
ewa1974
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-11, 09:46   Złość, wstyd,gniew i co dalej...

Witam, chciałam podzielic się zWami sytuacją która mnie rozgniewała zdołowała choc pewnie wyda się dla wielu może i głupią...ale na ten czas bardzo nie umiem tego jak i wielu zachowan męża zignorować,a moze powinnam....Poczatek roku szkolnego,mój syn opowiada co było w szkole /lat 8/ wszyscy opowiadaja o wakacjach i Pani jak to bywa pyta wszystkich gdzie byli?a mój syna na to ;j POWIEDZIAŁEM ŻE BYŁEM Z MAMA, TATĄ I BRACMI W CHORWACJI...Zgadzało by się ze był,ale mnie tam nie było.mój mąz był z przyjaciółką jej dzieckiem i naszymi.Na pytanie dlaczego skłamał mój syn odpowiedział ze nie chciał mówić że była Pani,że sie wstydził.....???przez cały czas pobytu dzieci tam na wakacjach byłam przekonana ze są tylko ze swoim tatą,wszystkie sytuacje na to wskazywały...nawet dzieci mówiły ze jadą tylko z tatą...po powrocie młodszy syn opowiadając ;wygadał się" a na moje pytanie dlaczego nie powiedział prawdy to mówi ze tato powiedział,mówcie mamie ze jedziemy sami' na co starszy syn zaprzeczył,że tato tak kazał twierdząc ze nie chcieli mi mówic bo bym przezywała...Przyznam sie ze było to w czasie odmawiania Nowenny Pompejanskiej i cieszyłam sie ze odmawiając ją mąz choc troche sie zmienia(mysląc ze pojechał sam na wakacje bez niej)a potem przeszedł tabun zalu,złości-na wszystko-dzieci,że zadowolone ,że nie miały z tym problemu że jest inna Pani,na męza tą kobiete i resztę.....Nie rozmawiałam o tym jeszcze z mężem,mysle ze zwali winę na mnie,ze to przeze mnie syn kłamał-to taki typ ,że zawsze znajdzie obrót ,żeby mnie wpedzic w poczucie winy....Ponosi mnie czasami przy dzieciach,zle mówie o tej kobiecie-wbijam im do głowy że to co tato czyni jest grzechem,że musimy za tate sie modlic....chociaz mysle ze to z bezsilności z tego ze męzowi sie wszystko udaje,(nawet widzenia z dziecmi układaja się tak ,ze nie koliduja mu z pracą)wszystko ogarnia,o nic mnie nie prosi.....tylko czesto zwraca uwagę....Jak nauczyc się zyc,koło niego ale juz bez niego...ciagle mi wstyd,ze jestem po rozwodzie,ze widzą męża z inną,ze pewnie musiałam byc beznadziejna....Wspomne ze mąz jest majętną osobą i pobyt dzieci wracających z uśmiechem bo robią i mają co chcą,wprawia mnie w spazmy....a ja widze że będe ta niedobra nic nie mająca,zła, karzaca sie uczyc sprzatac itd
 
 
Nirwanna 


Imię małżonka/i: Andrzej
Jestem: po rozwodzie
Staż małżeński: 23
Dołączyła: 29 Paź 2008
Posty: 4955
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2016-09-11, 10:07   

ewa1974 napisał/a:
ja widze że będe ta niedobra nic nie mająca,zła, karzaca sie uczyc sprzatac itd


Ewo, kto lub co każe tak Ci się czuć? Jak myślisz, czy te myśli są racjonalne? Czy fakt, że na wakacjach "dzieci wszystko mają" niweluje to, że mają dbającą o ich rozwój matkę? Jasne, może dzieci tak i myślą na ten moment, ale czy jest to dobre?
Warto te myśli weryfikować z Prawdą Obiektywną, z tym co mówi Bóg o takich sytuacjach.
Myślałaś może o 12 Krokach?
_________________
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-11, 16:00   

Ewo witaj :-D
widzę w Tobie wiele lęku, niepewności, obaw i trudności z tym, jak się zachować, jak reagować, jak nie obwiniać się. Bardzo serdecznie polecam Ci konsultację z psychologiem chrześcijańskim. Ja miałam podobnie, bałam się tego, że sama mając ból i braki, mogę poranić więcej dzieci i nie wiedziałam, jak mam im tę sytuację przedstawiać. Więc z listą pytań, zaznaczając, że nie chcę by wizyta polegała na wysłuchiwaniu i potakiwaniu, gdyż wiem czego oczekuję, poszłam do psychologa. Pytałam konkretnie: jak mam mówić, co mam mówić, prosiłam o wzmocnienie mnie jako matki. Uzyskałam wszystko w dwie wizyty, a właściwie to już w jedną, druga była już taką końcówką. Po prostu zostałam umocniona.

Teraz moje rady: postaw na szczery dialog z dziećmi i komunię z dziećmi (komunię rozumiem, jako dobre spędzenie czasu z dziećmi, towarzyszenie im). Powiedz otwarcie, że chciałabyś, by były z Tobą szczere, nawet gdy ta prawda byłaby dla Ciebie bolesna. Nie bój się mówić dzieciom, że ta sytuacja jest także dla Ciebie trudna. Mnie dzieci stawiają wiele pytań, trudnych często.... wtedy im mówię szczerze: córeczko postawiłaś mi trudne pytanie, pozwól, że to przemyślę i na pewno Ci odpowiem szczerze i tak właśnie robię. Zachęcaj do szczerości. Nie siej nienawiści wobec kochanki (o to powinnaś się modlić, o czyste serce dla Ciebie). Pytaj dzieci jak one odbierają sytuację u ojca. Jak to przeżywają. Po prostu zadaj pytania, zachęcając do szczerości. I przyjmij to, co powiedzą. Pytaj, czy potrzebują wsparcia, bo nie wiedzą, jak się zachować. Wtedy podpowiadaj. Czytaj dzieciom Słowo Boże - tam są w księdze Mądrości czytania o kochankach, że słodkie jak miód, a gorzkie jak piołun. Niech to wiedzą. Rozmawiaj o przekupywaniu dzieci. Rozmawiaj o wartościach. Pytaj, a jak tata przedstawiam Wam tę osobę. Jak ta osoba chce by wyście do niej się zwracały? (Ja miałam jazdy, że to jest ich zastępcza mama! i spoko sobie poradziłyśmy) :mrgreen: Oddaj to Bogu całkowicie i niczym się nie martw, co nie znaczy nie bądź czujna i uważna, gdyż chrześcijanin taki ma właśnie być w każdej minucie życia, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Rozmawiaj z dziećmi o uczuciach. Ja już mam to za sobą, dzieci także. Głównie dzięki łasce Bożej i temu, że byłam czujna i uważna i robiłam wszystko, by nie stwarzać im komfortu grzeszenia, czyli:
1. mój dialog z dziećmi, co bardzo zaburzał im mir, który chcieli sobie zbudować
2. wniosek do sądu o wyłączenie kochanki z kontaktów (uchylony, ale kłoda była :mrgreen: )
3. zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa (mąż poszedł sobie w długą, pozostawiając dzieci z kochanką, na co ona wypuściła je na dwór i doszło do wypadku) (umorzone oczywiście, bo przecież tam pracują spece od umarzania :mrgreen: - ale nauczkę mieli, zwłaszcza kochanka, która stwierdziła, że nie chce już mieć więcej z mojego powodu miliona kolejnych kłopotów :mrgreen: )
4. mój mąż wraz z teściami chcąc mi dowalić przychodzili na początki roków szkolnych z kochanką oczywiście (pomijam w ogóle to, że instrumentalnie ją wtedy traktowali, a ona się dawała) (i też umiejętnie zajęłam stanowisko odsuwając się od gromady, pozostawiając wybór mężowi - czy dołączy do nas czy zostanie z kochanką (wybrał kochankę), a raz dzieci same - gdyż kiedy przyleźli córka podeszła się do nich przywitać, ignorując całkowicie osobę kochanki (majsterszyk uważam :mrgreen: rozegrała całe towarzycho bez jednego słowa :mrgreen: moja krew :mrgreen: ). Ja im błogosławiłam, cierpienia (chociaż ich nie odczuwałam nawet :-D ofiarowałam w intencji dusz czyściowych) , po czym kochanka za tydzień doznała wypadku i zaczęły się u nich mega kłopoty, a ona sama zamiast robić wycieczki do szkoły, zmuszona była uczęszczać na rehabilitacje :-D i coraz rzadziej bywała w domu męża. Na sam koniec Duch św. osobiście mi pokazał pewnego dnia (długo by opowiadać) jak kochanka obściskuje się z innym gościem w tramwaju - czyli Duch św. osobiście pokazał mi jak to się wszystko zakończyło, co uznałam za szczególną łaskę i przywilej. :-D I tak mój mąż został sam jak palec, bo jak to głosi Psalm 1: "Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą". Tak więc chroń swoje serce przed nienawiścią, błogosław i rób swoje oraz czekaj końca. :mrgreen:
 
 
jadwigak
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-10, 17:54   

Moim zdaniem ciężko się wyzbyć tych złych emocji, jak zazdrość, gniew..., ale większość osób wie, że Ty przekazujesz dobre wartości dzieciom. Kiedy dorosną będą wiedziały, że to dla ich dobra, że mama czegoś ich nauczyła, że to było po coś. A Twój trud zostanie wynagrodzony.
 
 
Nirwanna 


Imię małżonka/i: Andrzej
Jestem: po rozwodzie
Staż małżeński: 23
Dołączyła: 29 Paź 2008
Posty: 4955
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2016-11-10, 18:02   

Jadwigo, nie ma złych emocji.


Może napiszesz coś o sobie, we własnym wątku?
_________________
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
 
 
Bety
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-10, 21:35   

Ewa, bardzo bardzo dobrze Cię rozumiem.

Ważne - to oddziel swoje uczucia (wstyd, żal, że zamiast Ciebie w tej Chorwacji jest kochanka, że męzowi powodzi sie lepiej finasowo...) od obaw o dzieci.
Nie wiem na czym to polega, ale nie tak łatwo zrobić "wodę z mózgu" naszym dzieciom. Mimo wszytsko - super atmosfery, przymilania się kochanki- dzieci czuja, jaki jest właściwy porządek. Mi też się wydawało, ze synowie zaakceptują super atmosferę z kochanką (nie mieli wyjścia, bo tato spedzał czas z nimi i z kochanka, albo wcale), tak sie jednak nie stało. Ostatnio pewna znajoma powiedziałami, że kochanka nie lubi młodszego syna, bo ją ignoruje, a starszy wcale sie do niej nie odzywa.
Nie obawiaj sie! Rób swoje! Proś o Dary Ducha Św. potrzebne do właściwego wypełniania swojego powołania, jako matki i zony- a uwierz, wszytsko bedzie dobrze, choc teraz wydaje sie być trudne.
 
 
Bety
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-10, 21:44   

Ja wbrew temu, co się promuje na Sycharze wręcz namawiałam swoich synów, żeby spędzali z tatą czas, nawet jesli jest kochanka. Żeby szukali sobie relacji z tatą, bo jest to im potrzebne, Widziałam, ze bardzo cierpieli bez kontaktu z tatą. Mówiła, że oni maja wieksze prawo być przy tacie, niż jakaś tam kowalska.
Przyniosło to taki efekt, że kochanka zeszła na dalszy plan, jak synowie spędzają czas z ojcem.
Jak są dzieci- to sa też i obowiązki- przecież Twój mąż nie jest kawalerem, i niech poczuje trud wychowania i to, że dzieci absorbują. Lepiej niech czas na urlopie zajmują mu dzieci, niż kochanka. Ja bym te dzieci jak najczęściej wysyłała do ojca!
 
 
Bety
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-10, 22:32   

Powiem jeszcze i to, że moja bardzo dobra znajoma związała się z mężczyzna, który ma dziecko. Na każdy weekend to dziecko jest wysyłane przez matkę do ojca.
Moja znajoma ma dość! :mrgreen:
Ma dość zajmowania się cudzym dzieckiem! I jest wkurzona na swojego faceta! To rodzi konflkty między nimi- bo przecież gdy facet jest sam to jest sielanka, a dzieci to obowiązek!

Przecież nasi mężowie są ojcami - i to nie "od święta" lecz na co dzień.
Kochanka też musi zdawać sobie z tego z sprawę, a jak nie zdaje to prędzej czy później odczuje.
 
 
ernia231
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-15, 14:32   

Dokładnie i wtedy sielanka znika. Chyba kochanka jest zaślepiona kasą Twojego byłego męża, że pomimo, że nie jest w stanie zaakceptować dzieci nadal z nim jest.
 
 
Jacek-sychar 

Jestem: w separacji
Staż małżeński: 32
Dołączył: 17 Paź 2014
Posty: 5467
Wysłany: 2017-01-15, 16:20   

Ernia231
Na naszym forum nie używamy sformułowań "były mąż", "była żona".
Sakrament małżeństwa zakłada jego nierozerwalność.
Jesteś nową użytkowniczką, więc odsyłamy Cię do naszego regulaminu:
http://www.kryzys.org/vie...p=349313#349313
który zaakceptowałaś logując się na naszym forum.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 9