Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Historia Magdarynki
Autor Wiadomość
Magdarynka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-01, 23:22   Kolejna prosba o modlitwę

Witajcie kochani. Dostałam adres tej strony 3 dni temu od mojej przyjaciółki.Moge śmiało powiedzieć,że Ona ratuje mi życie. Jest ze mną zawsze,a szczególnie teraz w chwili rozpadu mego małżeństwa. Sprawa toczy sie od ok. miesiąca. Mąż stopniowo separował mnie od swoich spraw-codziennych, firmowych, odstawił od łoża, a parę dni przed Wigilią powiedział,że już mnie nie kocha, ma wszystkiego dosyć, zwłaszcza mnie ( dzieci są nadal na szczęśćie kochane przez niego), byłam zakałą w jego życiu, do wszystkiego musiał dochodzić sam ( dom, firma, itp). teraz chce rozpocząć nowe życie. Wiadomo- jak każde małżeństwa nie bylismy idealni,zdarzały się spory, kłótnie, ale zawsze z tego wychodziliśmy. Teraz dla mnie tez wydawało się ,że jest okej. Ale jak widać, tylko wydawało się. Ta wiadomość,że już ze mną nie chce być, że mówi o rozwodzie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Zawaliło mi się życie. Jestem w stanie płaczu, załamania, czuję się jakbym była w żałobie po stracie najukochańszej osoby. Tak szczerze,to nie może to do mnie dotrzeć. Zdaję sobie sprawę,że ta decyzja może być skutkiem także jego załamania,że jako głowa rodziny nie może zaradzić naszym kłopotom finansowo-bytowym, które zaczęły sie ok. 2-3 m-ce temu, stanem zdrowia-jest pracowitą osobą-zaczęły się kłopoty z sercem,żołądkiem. Niestety od 11 m-cy pije, początkowo z kompanami po pracy, teraz już sam w domu-czego nigdy nie czynił. Mam taką teorię,że to alkohol czyni mu pustki w głowie, pomału, ale skutecznie. Że zaczął przez niego przemawiać szatan-bo to co mąż teraz mówi i czyni jest do niego niepodobne. Stąd też we mnie taka iskierka nadziei,że może to się jeszcze wszystko poukłada, zę sprawę trzeba oddać Bogu i ufnie zawierzyć. Myśl o wpływie szatana wiążę się też z tym ,że mąż odszedł całkowiecie od Boga, trwa to już 2-3 lata. Kpi z Niego, wyszydza, próbuje mnie zniechęćić- niestety udało się to ze starszym synem, dla którego tata jest autorytetem. Dziś 16-latek też odmawia udziału we mszach św.,itd. Boli to mnie bardzo. Najgorsze w tej naszej sytuacji jest to,że wszystkie opisane kłopoty zamiast razem przezwyciężąć( bo jesteśmy małżeństwem także w tych trudnych chwilach, na dobre i złe)- mąż skierował przeciwko mnie , to we mnie wycelował, osobie , która tak naprawdę tylko przy nim pozostała, bo kontakty ze swoją i moją rodziną zadeptał już dawno. Kocham go bardzo,ale kocham go takiego "przed" tym co teraz postanowił. Zastanawiam się ile jest w nim z człowieczeństwa, skoro pluje w swój najdroższy skarb-rodzinę?:( O zmianie decyzji, o terapi, o pomocy z zewnątrz nie chce słyszeć. Pomóżcie modlitwą, bo na chwilę dzisiejszą zawalił mi się świat...
 
     
żona Artura
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-01, 23:44   

Magdarynka,

Masz moją modlitwę...
 
     
Ife
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 00:01   

Dołańczam się z moją modlitwą za Twoje małżeństwo.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 00:11   

Magdarynka,
Witaj,
moją modlitwę już masz. :->

Dla duchowego wsparcia i na wyciszenie na dzisiejszą noc i nastepne polecam Ci fragment dzisiejszego czytania:
(24) Niech cię Pan błogosławi i strzeże. (25 )Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. (26) Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem.
Liczb 6,24-26

Dobrze,że założyłaś swój wątek, będziesz mogła tu prosić nie tylko o modlitwę, ale też pogadać o swoich problemach. To bardzo pomaga ustawić swoją psychikę na torach niezbędnych do zachowania zdrowych zmysłów i duchowego wsparcia.
Znajdziesz tu wiele osób, które Cię wesprą.
Szczęśc Boże. :-)
 
     
Magdarynka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 00:54   

Kochane moje, nawet nie wiecie jakim balsamem na dusze jesteście. Dziękuję,że w tej mojej rozpaczy nie jestem sama. To Wy obcy ludzie reagujecie na moje wołanie, mąż w tej chwili całkiem spokojnie ogląda film, gdy ja tak cierpię, w takim razie kim dla niego jestem? Bardzo potrzebuję wsparcia, bo się wykańczam. Przepraszam Cię Panie Boże,że jestem tak słaba w tej wierze. Tak mi strasznie ciężko...
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 02:31   

Ha.
Mój mąż przyszedł dziś i jest tu teraz.
Śpi.Jest wypity.Powiedział że wyprowadza się od tamtej kobiety,że od jutra będzie mieszkał u swojej mamy.Czyżby Bóg mnie wysłuchał?Powiedział ,ze tęskni za domem, za przedmiotami w naszym domu.Ale nie chce wracać.Nie widzi nadziei.Mówi ze czuje pustkę.Że nie ma w nim miłości.Ani do mnie ani do tamtej,że nie zna tego uczucia.Czy to możliwe?Ale powiedział ,że czuje się bardzo ze mną zwiazany.
Widać ,że jet nieszczęśliwy,nie może się podnieść.
Czy dobrze zrobiłam pozwalając mu zostać?
To też jego dom.
Przyszedł z jakiejś babskiej balangi.
Może wyśpi się i pójdzie do tamtej.Ona nie da za wygrana tak łatwo.
Dzwoniła do niego kilka razy ale nie odebrał.
Oskarżał mnie ,obwiniał za rozwód,potem płakał,Mówił ze jest na mnie zły.Posłuchał muzyki i zasnął.Nawet mi nie był przykro,mówił prawdę .Poddałam się wtedy a on nie ruszył palcem.Chciał rozwodu ,dostał go.Jak już byliśmy po rozwodzie,obudziłam sie i jest mi z ty bardzo źle.Stało się
Rozmawialiśmy też o Bogu.Powiedział,że kiedy chodził do kościoła było mu dobrze,że czuł się szczęśliwy.Ja chodziłam z nim rzadko,wystarczało że on chodził.
To był dobry okres w naszym życiu.Zawaliłam.
Teraz ja zawierzam Bogu wszystko ale nie ma przy mnie mojego męża.
W niedzielę wyjeżdżam nie będzie mnie trochę 2 może 3 miesiące.
Nic innego już nie mogę zrobić.
Znów zostawiam wszystko i jadę za pieniędzmi.
Co będzie dalej? nie wiem.
Wiem na pewno że ,kiedy Bóg jest w sercu to wszystko jest możliwe.
Modlitwa czyni cuda i pragnę wytrwać w tej miłości.
Kocham swojego męża mimo wszystko.Chciała bym wybaczyć i odbudować naszą rodzinę.Czy się uda?
Jego uzależnienie.....długa droga.
.
To i tak cud że przyszedł.
Rano pewnie zniknie zanim wstanę bo będzie mu wstyd.
Co się z nim stało?Przykro patrzeć.
Jest psychicznie całkiem rozwalony.
Skoro nie zależy mu na mnie to czy jestem w stanie mu pomóc?
Boję się kolejnego zawodu.

[ Dodano: 2010-01-02, 10:27 ]
Proszę o wsparcie w modlitwie.

[ Dodano: 2010-01-02, 11:54 ]
On tu nadal jest.Ona ciągle dzwoni.Coś tam jej odpisał.Powiedziałam mu ze sam musi dokonać wyboru.
Nie wiem co mu powiedzieć?
 
     
Magdarynka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 12:30   

Kochana, sama nie wiem. To,że jest u Ciebie to może znak,że jeszcze nie wszystko przepadło? Ale nie daj się zwieść, bo to może oznaczać również tylko to ,że chce spokoju na teraz-może tamta go czymś napiera, żada deklaracji, a u Ciebie - poużalał się, poobwiniał Ciebie za rozwód, a potem spoko- posłuchał muzyki i ...wyspał się. Ja tylko teoretyzuję. Może faktycznie jak piszesz-niech on zadecyduje i wybierze. Sama widzę,że im mniej nalegam-tym więcej szacunku mam dla siebie, bo na siłę nikogo nie zatrzymasz. Pisząc do Ciebie czuję moc Boga, bo sama jestem w rozpaczy, a znajduję siły, by wesprzeć Ciebie ;-)
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 12:45   

Może jest tak jak piszesz.Ona nie daje mu spokoju, ciągle pisze esm.
On niczego mi nie obiecuje.Mówi ,że się boi obiecać.Ja tez nie oczekuję obietnic.Nie zadowolą mnie na chwile obecną.
Może pójdzie jednak do niej i wtedy będę bardzo zawiedziona.Wiem ze nie powinnam spodziewać się zbyt wiele ale jednak.Zapaliła się iskra nadziei.


Magdarynka napisał/a:
Ta wiadomość,że już ze mną nie chce być, że mówi o rozwodzie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Zawaliło mi się życie. Jestem w stanie płaczu, załamania, czuję się jakbym była w żałobie po stracie najukochańszej


Myslę że to gorsze jak żałoba.Widzisz a nie możesz dotknąc.
 
     
Magdarynka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 15:17   

Masz racje z tą żałobą, bo choć jest straszna, ale wiesz,że smierci kochanej osoby nie jesteś w stanie" odkręcić". Choć boli-musisz sie z tym pogodzić. A w naszych sytuacjach, proszę Boga o nadzieję,że będzie kiedyś tak jak tego pragniemy i na dzień dzisiejszy tę nadzieję trzeba mieć i się jej trzymać, choć na razie jest tylko, albo aż "iskierką". Kochana trzymam mocno kciuki. Biegnę do kościoła o wstawiennictwo na nabożeństwo do Matki Opatrzności Bożej-pierwszy raz, choć w mojej parafii odbywają się one już długi czas. Wodocznie trzeba było kryzysu w moim małżeństwie, bym dzisiaj Tam poszła? Przytulam Cię:)
 
     
agni7
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 15:43   

Magdarynko, dziękuję za modlitwę. Napisałam coś do Ciebie ale jest to na moim wątku, pod Twoim postem, bo ten list jest strasznie długi i nie chciałam ci zabierac tyle miejsca na Twoim wątku. kliknij na linka.
http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=77537#77537
 
     
Magdarynka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 20:32   

dziękuję Agni, odkryłam Twój watek,odezwę się. Teraz nie mam spokoju w domu, muszę się wyciszyć. Trzymajmy się. Bądź dzielna, wiele już przeszłaś. Jesteś ode mnie mądrzejsza" o parę miesięcy:) "Ja jestem na początku...miotam się strasznie,ale uparcie idę w kierunku Boga. Dziś kolejny cios-rozmowa z synem, który "odpływa" w stronę ojca-"mamo, Boga nie ma". Ale spokojnie, juz wiem,że szatan znowu mąci, bo dostaję wsparcie od Pana, i chce wyrównywać rachunki- nie uda mu się to ,jestem pewna:)
 
     
Kari
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-02, 22:26   

Magdarynko, nie trać czasu, wg mnie są szanse na uratowanie Was. Przede wszystkim szczera spowiedź na początek i częsta Komunia św. w waszej intencji. Musisz mieć stałe łącze z Bogiem, chodzić z Nim, oddychać Nim, Jemu zaufać i powierzyć Mu waszą rodzinę. Wezwij na pomoc wszystkich Świętych tych znanych i nieznanych, Aniołów, dusze w czyśćcu, szczególnie te z Waszej rodziny, rozmawiaj z nimi cały czas, jak z najlepszymi przyjaciółmi, Oni naprawdę mogą pomagać. Poproś znajomych, przyjaciół, o modlitwę, daj intencje do zakonów zamkniętych, może są jakieś w okolicy, są też skrzynki intencji w internecie. Od tej strony warto zrobić jak najwięcej, bo tylko Bóg wie jak zadziałać, żeby było skutecznie, tak jak trzeba, choć niekoniecznie będzie to tak jak my byśmy chcieli. Swojego cierpienia nie zmarnuj, ofiaruj je duszom w czyśćcu, a bądź pewna, że się zrewanżują.
Koniecznie musisz przeczytać Dobsona" Miłość wymaga stanowczości" i to jak najszybciej, zacznij słuchać ks. Pawlukiewicza, na głównej stronie jest jego konferencja o kryzysach, jest też dużo innych jego kazań, które otwierają oczy na wiele spraw i pomogą Ci się wyciszyć i zrozumieć o co chodzi Bogu, gdy dopuszcza do kryzysu. Z synem dużo rozmawiaj, to trudny wiek, ale masz szansę wygrać. zachęć go do obejrzenia i wysłuchania świadectwa młodego człowieka, który nie ma rąk i nóg( też jest na głównej stronie), moje dzieci wysłuchały i bardzo to przeżyły pozytywnie. Warto też dać synowi posłuchać księdza Pawlukiewicza, bo on bardzo przystępnie mówi, tylko najpierw sama przesłuchaj i wybierz odpowiednie, żeby było ciekawe dla chłopaka w tym wieku. Zapytaj syna co ma zamiar robić po śmierci, skoro nie miałoby potem być nic, jak podniósłby na duchu nieuleczalnie chorego kolege, który życie spędza np. głównie w szpitalach. Życie nadzieją Nieba jest dużo ciekawsze. Ja ciągle rozmawiam o tym z moimi nastolatkami, ale staram się, by tego nie słyszal mąż, jesli spodziewam się jego złej reakcji. Magdarynko, wypowiedz wojnę szatanowi w waszej rodzinie (m.in. różańcem i pomocą św.Michała Archanioła) i nie daj się, bo zwycięstwo na pewno będzie po Twojej stronie, tylko, ze może to trwać jakiś czas. A sama, jak tu wszyscy na forum radzą zajmij się sobą, zobacz co możesz zmienić, tak żebyś lepiej sie poczuła, zrób sobie jakąś niespodziankę i zobacz, że jesteś wartościową osobą. Unikaj pokazywania mężowi łez, nie błagaj go o litość, poczuj swoją godność i czytaj jak najwięcej tutejszych wątków, naprawdę dużo można się nauczyć. Też pomodlę się za Was.
 
     
Magdarynka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-03, 00:26   

Kochana Kari,aż mnie zapchało,ale tak pozytywnie. Dlaczego? Bo nie przypuszczałam,że od tylu ludzi znajdę pocieszenie i zainteresowanie moja osobą i to tak szybko, a tak bardzo jest mi to teraz potrzebne.! Dziękuję z calego serca! A teraz po kolei: Dobsona zamówiłam sobie bodajże w 3 minucie po pierwszym wejściu na stronę. Od razu "wpadł "mi w oko. Przypadek, zrządzenie, skąd wiedziałam?Niecierpliwie czekam na kuriera., tym bardziej ,że tak często się do niego odwołujecie! Rodzine prosiłam o modlitwę,wiem,że są ze mną (z nami?). Mam tylko kontakt tel., bo całą rodzinę mam 700 km stąd. Najpóźniej dowiedzieli się rodzice, bo nie chciałam ich martwić. Gdy mama zadzwoniła w sylwestra i spytała' córka, czy coś złego się dzieje, bo czuję to?"- to pękłam i wyryczałam wszystko co boli i... ulzyło mi. To tak jakbym schroniła się w Jej ramionach-biedna mała dziewczynka, choć już kobieta po 40-tce. Poprosiłam o wstawiennictwo mojego kuzyna-księdza, który jest na misji. Oczywiście nie odmówił. Mam jedyną mi tutaj bliską osobę-przyjaciółkę ( jak strasznie źle wyprowadzić się w obce środowisko-i zyc bez rodziny), która " ustawia mnie do pionu". Nie wiem co zrobiłabym bez Niej. I wreszcie -mam Was, obcych,ale jakże bliskich, którzy tak bezinteresownie dodajecie mi sił. Rownież za Was dziękuję BOgu. Dziś pierwszy wieczór, gdy nie płaczę. Wiem,że nie mogę,ale takie to trudne. Mówisz zrób coś dla siebie. A gdy się nie chce, nie ma motywacji, gdy ciągle myslę "my" , a nie ja, gdy tak bardzo tęsknie? Oj, na zły tor weszłam, bo łzy znowu zaczynają kapać...
Jedno co musze robić i juz zaczęłam-to znaleźć pracę, bo za pozwoleniem i sugesstią męża- "siedziałam w domu i pachniałam". To był mój największy bład, bo zdziczałam i stracilam zupełnie wiarę w siebie. Teraz bez względu na to, co się z moim małżeńswem wydarzy-idę do pracy, na razie nawet gdziekolwiek, potem może w zawodzie? Ciężko z tym , bo mieszkam w pod tym względem kiepskim regionie. Na razie tez muszę poorientować się, gdzie moge znaleźć pomoc ze strony duszpasterswa,będzie kiepsko. Wiele czerpie z tej strony i forum. Dopiero oswajam się z tematem, przecież to taka świeża sprawa. Dziekuję Ci za wszystkie rady, jakie mądre. POwinnam wywiesić je na lodówce, to taki dekalog kobiety porzuconej. Dopiero mąż miałby ubaw-gorzki żart. Ściskam i tulę . Dobrej nocy. Jutro postaram sie przynajmniej coś z Twoich rad" przerobić". Z Bogiem.
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-03, 08:57   

Magdarynko pozdrawiam :-D
Jaki ładny nick, ciepły i zabawny, cos czuje ze odzwierciedla Twoja naturę.

Juz tu dizewczyny napisały Tobie co potrzebne. Zawierzenie Panu Bogu i spokój wobec męża.
samodzielnosc Twoja.
Widzisz, to typowe ze my kobiety myślimy bardziej my niz ja. Ale gdy granica zaczyna sie za bardzo przesuwac, robi sie uzaleznienie od męża, takie wiszenie na nim o nie partnerstwo.

Czytalam gdzies ( chyba w Liście pismie jezuickim), ze bardzo wazne jest by Kosciół zachecał kobiety, zony, matki do szukania swojego miejsca tez poza domem, miejsca w swiecie.
By nie zamykaly sie tylko w kregu rodziny, by wychodziły, miały hobby, przyjaciół.
Rozwijały swoje zainteresowania.
Jest to szczegolnie wazne i przydatne na moment gdy zostaja bez dzieci, gdy dzieci wychodza w swiat. Pomaga to kobietom latwiej przejsc przez to wydarzenie, uniknac czesto depresji.

Wiec lezeć i pachnieć to miłe, ale czy rozwija nas?
Sciskam i zawierzam Twoje sprawy Panu Bogu.
 
     
agni7
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-03, 10:01   

http://nearlyangel.wrzuta...s._pawlukiewicz
Mirakulum podrzuciła mi tego linka, polecam do wysłuchania;)
Pozdrawiam

[ Dodano: 2010-01-03, 10:04 ]
http://nearlyangel.wrzuta...s._pawlukiewicz
Jeszcze raz wklejam bo tamten nie działa.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8