Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Mój mąż nie chce współżyć
Autor Wiadomość
Gza
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 16:18   Mój mąż nie chce współżyć

Witam!
Jestem mężatką dopiero 4 miesiące. Mam 30 lat, zaś mój mąż 32. Jestesmy bardzo zgranym małżeństwem, duzo rozmawiamy, rozumiemy się prawie we wszystkich dziedzinach.
Do slubu nie współżylismy, oboje chcieliśmy tego i wytrwalismy. Oboje chcieliśmy dzieci zaraz po slubie, antykoncepcja na "nie". Jesteśmy dorosłymi ludzmi, po przejściach i wiedzielismy czego chcemy. O seksie mówiliśmy, jako przypieczętowaniu naszego małżeństwa. Noc poslubna była trudna. Prawie całą noc zmagaliśmy się z moją błoną, jednak udało się. Podróz poslubna pełna emocji, jednak kochalismy się co drugi dzień. Niestety teraz nie kochamy sie prawie wcale i ja nie wiem dlaczego. Mąż wymysla różne wymówki, zeby tylko uniknąć seksu. "Zmęczony" - tylko że potrafi do północy majsterkować, piłować, pracować przy komuterze... Zazwyczaj mówię ok. ósmej że leżę już w łóżku i czekam. Słyszę, ze chodzi do piwnicy, przesuwa meble i wchodzi do łóżka jak już śpię. Nigdy sam nie zaproponował współżycia, ja robię to prawie codziennie i on codziennie wymiguje się. Starałam się w weekendy zapalać świeczki, ładnie ubrać, to wtedy on ok 10 minut przeznaczał na zadowolenie mnie.
Próbowałam pytac, rozmawiać, jednak on nie widzi żadnego problemu. Mam mnóstwo przypuszczeń: jest chory, ma inną orientację seksualną, boli go w trakcie, ja mu się nie podobam, nie chce dzieci... Wszystkiemu zaprzecza. Zmienia temat, ucina rozmowę... Powtarza, ze jestem piękna, że go podniecam, że uwielbia seks... A ja nawet nie wiem, czy on ma wytrysk. Nigdy nie byłam z żadnym mężczyzną i nie wiem jak to mam poznać. Seks wygląda tak, ze przez 10-15 min porusza się i w pewnym momencie mówi "dość". Nigdy nie pozwolił mi się dotknąć, ja chyba nadal nie wiem jak wygląda męski penis.
Juz nie wiem, czy on ma problem, czy po prostu nie ma potrzeby. Jest najwspanialszym mężem, zapewnia mnie o swojej miłości, potwierdza to czynami, jednak sprawa seksu jest dla niego nieistotna.
A dzieci? Nasze wspólne marzenie. W moje dni płodne siedzę sama w łóżku i ryczę. On dokładnie wie, ze wtedy mam owulacę, mówię mu kilka dni wczesniej. Teraz mówi, ze nie chce się ze mną kochać, bo miesiąć temu przechodziłam grypę. Mimo iż wyzdrowiałam, on tłumaczy, ze chce mieć pewność, że mi się nie pogorszy.
Tworzy się między nami dystans. O udaje (bądz jest pewien) że nie ma problemu, ja jestem coraz bardziej sfrustrowana. Nigdy na niego nie krzyczę, nie oskarżam, nie marudzę. Zachęcam go do zwierzeń, pytam, staram sie go wspierać.
Zaczynam żałować czystości przed ślubem. Teraz wiem dlaczego udało mu się to wytrzymać.
Nie chcę go do niczego zmuszać, nie każę mu isc do lekarza, jednak ze mną jest coraz gorzej. Czuję, ze mąż mnie nie pragnie, że nie jestem mu potrzebna.
Czy jest z tej sytuacji jakieś wyjście?
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 16:53   

Gza napisał/a:
Jesteśmy dorosłymi ludzmi, po przejściach i wiedzielismy czego chcemy

Jakoś tak mi się to zdanie nasunęło.... Czy to może historie Waszych żyć jakąś blokadę powodują? I czy na pewno wiedzieliście czego chcecie? Bo chcenie, a potem realizowanie tego - to są dwie, czasem kompletnie różne, sprawy. Chodzi po to, że marzenia, wyobrażenia mijają się czasem dramatycznie z realnym życiem.
Tak sobie myślę, że może pomogłyby Wam rekolekcje dla małżeństw?, np. http://www.spotkaniamalzenskie.pl/
Tylko wyjdź z tą propozycją do męża neutralnie - że to ma pomóc w pogłębieniu Waszej relacji małżeńskiej, a nie - że to ma zaradzić jakiemuś problemowi.
 
     
Jarosław
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 18:46   

Gza czy przechodziliście nauki przedmałżeńskie?
Jeżeli faktycznie tak to u Was wygląda, że masz kłopoty z rozpoznaniem sytuacji czy mąż jest w stanie doprowadzić do zapłodnienia, a zataił to przed Tobą to są wszelkie przesłanki by mówić tu o nieważności Sakramentu.

Tak naprawdę to powinniście się udać, wspólnie albo Ty sama do seksuologa przy katolickich poradniach rodzinnych i przedstawić sprawę.

Mąż z całą pewnością ma jakiś problem w tej materii niekoniecznie natury psychologicznej, ale wręcz fizjologicznej.

Jeżeli będzie chciał to zamiatać pod dywan będzie jeszcze trudniej.
Z tego co piszesz najwyraźniej unika zbliżeń i nie jest to podyktowane niechęcią do Twojej osoby co do samych aktów.

Twoja nachalność w tej kwestii może tylko pogorszyć sprawę, stąd proponuję obrać kierunek rodzinnych poradni przykościelnych.

W każdej większej miejscowości coś takiego funkcjonuje.

Pozdrawiam
Jarek
 
     
Agnieszka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 21:26   

Witaj Gza , możesz skorzystać z porady http://www.szansaspotkania.net/ zakładka -poradnia małżeńska - .
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-27, 17:48   

Gza,
Witaj,
polecam Ci lekturę paru artykułów. Wpisz w wyszukiwarkę hasło: problemy z seksem u mężczyzn- i przejrzyj pozycje, które tam wyskoczą.
Może wśród tych stron znajdziesz pomoc w swoim problemie. Z tego co napisałaś początek był ok. Zastanów się czy w tamtym czasie nie stało się coś po czym nastąpiły problemy. Jeśli sama tego nie ustalisz polecam Ci wizytę u terapeuty w poradni małżeńskiej. Wybieraj jednak katolickie, abyś znalazła tam pomoc, a nie brak wyczucia i złe rozwiązania. Dobrym krokiem będzie też chwilowa zmiana z Twojej strony. Wstrzymaj się z zachowaniami, które mogą małżonkowi kojarzyć się ze spełnianiem małżeńskich obowiązków. Jeśli wyczujesz dobry moment ,może szczera rozmowa ( bez pretensji i presji) wyjaśni sytuację. Problem nie musi być duży, ale narośnie jeśli nie rozwiążecie go szybko. :-?
Sprawa może tkwić w psychice lub ciele, jednak aby coś zaradzić musisz znać przyczynę.
To delikatna materia i trzeba wyczucia, ale wierzę że się wszystko wyjaśni i wtedy bedzie łatwiej.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8