Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
jak wybaczyć zdradę ?
Autor Wiadomość
Aga1
[Usunięty]

  Wysłany: 2009-11-12, 11:34   jak wybaczyć zdradę ?

Witam. Od jakiegoś czasu zaglądam na forum i postanowiłam napisać o swoim kryzysie. Jesteśmy 4 lata po ślubie mamy cudowną córeczkę i drugą w drodze (jestem z 7 m-cu ciąży) miesiąc temu dowiedziałam się, że mój mąż zdradza mnie, robił to od ponad roku,były dwie kobiety, mówił, że to tylko sex, pożądanie, dlaczego to tak boli ... robił to nawet jak byłam w ciąży .. tak ciężko mi o tym pisać nie wiem jak mu wybaczyć, bo bardzo mnie o to prosił, powiedziałam mu że daję mu szansę dla naszych dzieci, żeby żyły w pełnej rodzinie, ale cały czas o tym myślę o tych kobietach, które dotykał a potem kładł się obok mnie w naszym łóżku. Tak bardzo mi ciężko, czuję się taka oszukana, zraniona... Wydawało mi się zawsze, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, wiadomo były jakieś nieporozumienia kłótnie ale zawsze godziliśmy się nigdy na długo nie obrażaliśmy się na siebie ja zawsze chciałam rozmawiać a on chyba jakoś tak mniej, taki krótki staż małżeński i taki zawód. Tak długo byliśmy razem (przed ślubem 6 lat) tyle miłości we mnie było a teraz nic nie czuję, jak sobie z tym poradzić niem wiem, proszę wszystkich, których mogę o modlitwę i jakieś wsparcie. Jeszcze do tego bardzo martwię się czy stres związany z tym wszystkim nie wpłynie negatywnie na maleństwo, które noszę pod sercem....
Mój mąż obiecał mi oczywiście, że to już nigdy się nie powtórzy ale ja nie potrafię mu zaufać tak jak wcześniej. Zapisał się też na terapię, bo pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym, twierdzi, że zdradzał zawsze pod wpływem alkoholu, że wtedy tego potrzebował jak mam to zrozumieć to tak bardzo boli .... :( :cry: obiecał abstynencję ale ja w nic mu nie wierzę nie umiem, wszystko co robi to dla mnie teraz za mało ...
bardzo proszę o pomoc, jakieś słowo i modlitwę. Staram się zaufać Jezusowi i uwierzyć, że jest w tym jakiś cel, że taka moja droga.... ale to takie trudne ....
 
     
ak70
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-12, 13:48   

Agnieszko... trudne pytania zadajesz...
Daj czas czasowi i narazie zadbaj o siebie i maleństwo, które nosisz. Jeśli mąż pójdzie na terapię DDA to ciężkie chwile przed nim (ciężkie i za nim) i powinnaś dać mu wsparcie, jeśli znajdziesz siłę. Jeśli jej nie znajdziesz, ale nie będziesz mu utrudniać życia - to i tak będzie to dla niego (powinno być) bardzo cenny rodzaj pomocy.
Co mogę Tobie powiedzieć? Czy mąż przestanie pić? Przestanie zdradzać? Czy terapia zadziała jak cudowny "lek na całe zło"? Nie wiem... to bardzo trudny temat, ale myślę, że dużo też zależy od Ciebie, od tego czy znajdziesz w sobie siłę i miłość, aby wyprowadzić Was z kryzysu, nie myśl jednak, że sugeruję, iż cała odpowiedzialność i praca leży po Twojej stronie. Oboje musicie chcieć, oboje musicie pracować i rozmawiać ze sobą - komunikacja (nawet ta trudna) jest NIEZBĘDNA. Ani Ty ani mąż nie będziecie pewnie chcieli teraz słuchać czy mówić o pewnych rzeczach... bo to boli, bo to trudne... ale bez tego sie nie da! Nie da się zamieść pod dywan i udawać, że nie ma... bo to wylezie w najmniej odpowiednich momentach. Im więcej przerobicie teraz tym łatwiej będzie potem, macie prawo do swoich emocji, do płaczu, do pretensji.
Nie znam Ciebie i nie znam Twojego męża. Jeśli jednak trafiłaś na to forum - katolickie - to znaczy, że chcesz budować na solidnych fundamentach. Powodzenia!
Pamiętaj, że nie jesteś sama...
 
     
Jarosław
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-12, 14:01   

Wygląda na to, że robił to także w okresie kiedy doszło do poczęcia Waszego drugiego dziecka.
To czyn haniebny, zrozumiałbym jeszcze jakąś zdradę w trakcie zagrożonej ciąży (wiadomo młody, napalony) chwila słabości.
Ale to co pisujesz Ago jest zimne, perfidne i z premedytacją.
Oj przygotuj się na to, że by doszło do pełnego wybaczenia z Twojej strony minie dużo czasu. Poza tym zostanie pamięć o tych czynach i pewna obawa co do przyszłych nawrotów takich zachowań męża.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9