Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: administrator
2006-04-19, 00:44
Modlitwa do św. Judy Tadeusza
Autor Wiadomość
Beznadziejna
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-13, 21:22   

No wlasnie! Ta beznadzieja i poczucie bezradnosci. Dopoki czlowiek jest w stanie cos zrobic, walczyc, ma jakis wplyw, to nie jest zle. Najgorzej kiedy naprawde nic nie mozna. Ehh..

Musze przyznac , ze nie bylam systematyczna w modlitwach. Kiedys na zasadzie - jak trwoga to do Boga. Pozniej zrozumialam ze modlitwa, to nie tylko prosba ale rowniez podziekowanie. Byl czas ze czulam sie swietnie w modlitwie, Przestalam juz prosic, poprostu rozmawialam. To bylo mi bardzo potrzebne, a Pan Bog, a zwlaszcza Jezus i Swieta Panienka, stali sie tacy bardziej ..namacalni. Kiedy sie modlilam , mialam taki swoj swiat. Bylo mi wtedy dobrze. Ale co zauwazylam i to mnie bardzo dziwilo: poza modlitwa, w zyciu zaczelo mi sie bardzo zle dziac. A wlasciwie gorzej , bo zle to jest juz od kilkunastu lat. Im wiecej modlitw , tym gorzej , wciaz cos nowego , zlego sie dzialo. Nie wiem w jaki sposob i dlaczego bylo to ze soba powiazane.Hmmm?

W kazdym razie, postanowilam, dzisiaj systematycznie modlic sie. Przynajmniej narazie bedzie to modlitwa interesowna ze tak powiem. Nie mam juz sil, tak naprawde.Ale sprobuje .

Viki, dziekuje za propozycje pogadania. Naprawde chetnie skorzystam. :-)
 
     
kasia1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-14, 09:56   

Wiesz Bez… jakoś nie mogę się zgodzić, że są ludzie skazani na klęskę…
Zadajesz pytanie, czy Bóg zechce Ci pomóc… a ja zapytam, czy Ty sama chcesz pomóc sobie?
Modlitwa do Boga, zaufanie do Niego, jest jak najbardziej wskazane… ale za tym wszystkim musi iść Twoje działanie. Nie możesz załamywać rąk i mówić, że na nic nie masz wpływu.
Nie wiem jaki jest Twój problem… czy zostałaś zdradzona… czy masz męża alkoholika… czy doświadczasz przemocy psychicznej, czy fizycznej… czy masz chore dziecko… nie wiem, może zupełnie coś innego… ale w każdej sytuacji można coś zrobić.
Pamiętaj tylko, że na zachowanie, działanie innych ludzi nie masz wpływu…
Masz natomiast wpływ na siebie, na swoje zachowanie, na swoje działanie…
Innego człowieka nie zmienisz… inny człowiek może się przemienić pod wpływem Twoich zmian…
Gorąco polecam Ci do wysłuchania wykład Jacka Racięskiego z rekolekcji… na stronie głównej w ogłoszeniach, pierwsza część – Relacje, druga część – krótki kurs pomocy drugiemu „zmieniaj siebie”.
Powodzenia :-)
 
     
CA
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-14, 13:38   

Beznadziejna w chorobie wyzdrowienie też czasem zaczyna się po nasileniu symptomów choroby.
Przyjrzyj się temu co było gorzej, być może masz wyciągnąć wnioski i coś zmienić.

Pozdrawiam i zyczę dużo siły.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-14, 17:12   

Beznadziejna........ wyobraz sobie że Ty nie jestes nigdy,nigdy bezsilna............ no może wobec smierci,ale to tez można umierać róznie.Ty może i jesteś bezsilna wobec tego co Cie otacza,ale nie bezradna.Mało jest takich sytuacji gdy człowiek jest zupełnie bezradny.Bo zawsze jeszcze-dla wierzących-jest modlitwa.
 
     
Beznadziejna
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-17, 22:08   

Dziekuje Wam za odpowiedzi, i cieple slowa. Niestety nie moge swobodnie pisac , bardzo sporadycznie i zwykle tylko przez krotka chwile, dlatego wiecej nic nie pisalam. Ale myslalam o Was.

Od dnia kiedy sie tutaj zapislam, modle sie codziennie. Odmawiam rozaniec i oczywiscie prosze o pomoc Sw, Jude.
Pozdrawiam Was serdecznie. Jak tylko bede mogla, napisze wiecej.

[ Dodano: 2008-12-02, 09:08 ]
Witajcie!

Chcialam dzisiaj poprosic Was o modlitwe za mnie. Jestem na skraju ...wyczerpania, zwariowania, zawalu, albo samozaduszenia. Rozsadza mnie od srodka, dusi...nie wiem jak to nazwac. Nie moge juz wytrzymac. Nie mam sily.
 
     
Irenka
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-10, 10:43   

Kod:
Chcialam dzisiaj poprosic Was o modlitwe za mnie. Jestem na skraju ...wyczerpania, zwariowania, zawalu, albo samozaduszenia. Rozsadza mnie od srodka, dusi...nie wiem jak to nazwac. Nie moge juz wytrzymac. Nie mam sily.


Moja Droga bardzo Cie proszę o wyciszenie. Zrób coś z sobą. Wychodź na długie spacery. Musisz rozluźnić się. Moja znajoma powiedziała mi , że gdy się tak solidnie wypłakała przyszło ukojenie. Będę się za Ciebie modlić aby Duch św. zesłał Ci spokój i ulgę.
Kochana przestań się bać.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-10, 22:17   

Beznadziejna - ja się pomodlę (zmień ten nick, bo na 100% beznadziejna nie jesteś). Wiesz, zauwazyłam w Twoich wypowiedziach taki pogląd - "jak się pomodlę, to może Bóg pomoże". Był okres, kiedy myslałam podobnie. Bo przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych....

Ale to nie tak. Owszem, mamy działać, bo od nas dużo zależy - ale zmieniać możemy tylko swoje zycie, siebie - nie możemy zaś zmieniać planów Boskich. Czasem mi się zdarza, że zagalopuję się w swoich myslach, narobię planów - a tu nic - nic nie wychodzi. Całe szczęście - po jakimś czasie włącza się lampka STOP. I ktos tam z tyłu mówi:"Chwileczkę, chwileczkę, chyba się zagalopowałaś, przytrzymaj się - możesz wiele, bardzo wiele - ale nie możesz wszystkiego!".

Czasem trzeba powiedzieć:"Panie Boże, Ty się tym zajmij! Niech się dzieje Twoja, nie moja wola!".
 
     
Beznadziejna
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-14, 22:44   

Dobry wieczor.

Dziekuje ze mi odpisujecie.
To nie do konca jest tak , ze pomodle sie i moze Bog pomoze.Oczywiscie, licze na to, przeciez o to go prosze.Ale rowniez dziekuje w modlitwach i prosze o laski dla innych.Nie nie chwale sie. Nie to mam na mysli. Chce tylko napisac ze moja modlitwa nie jest tylko na zasadzie " jak trwoga to do Boga". Jestem w sytuacji, ww ktorej naprawde niewiele moge zrobic. Probowalam naprawde. Ale nie dam rady sama.I nie chodzi o finanse. Poprostu nie ma nikogo kto by mnie obronil. Mam dzieci, jedno jest powaznie chore.Maz tyran, z nalogami. Terrorysta, ktory uwielbia znecac sie nad innymi,zwlaszcza slabszymi..zdolny do wszystkiego. odizolowal mnie od znajomych , rodziny.Od kilkunastu laz zyje w strachu. Ja juz nawet nie pamietam jak to jest bez tego uczucia, scisnietego gardla i trudnego do opisania ciezaru w brzuchu. Zawsze czujna, wyczulona,potrafie przeanalizowac kazda sytuacje i przewidziec wszystkie skutki, tylko po to zeby uniknac powodow do awantury.Dlugo by pisac.

Dobranoc.
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-14, 23:26   

Beznadziejna......
Ale co zauwazylam i to mnie bardzo dziwilo: poza modlitwa, w zyciu zaczelo mi sie bardzo zle dziac. A wlasciwie gorzej , bo zle to jest juz od kilkunastu lat. Im wiecej modlitw , tym gorzej , wciaz cos nowego , zlego sie dzialo. Nie wiem w jaki sposob i dlaczego bylo to ze soba powiazane.Hmmm?
W kazdym razie, postanowilam, dzisiaj systematycznie modlic sie.

a co poza tym???
Twoja dzisiejsza wypowiedź , daje inne swiatło...jak dla mnie.
Nie chodzi o finanse, mąż tyran z nałogiem...znęca sie od kilkunastu lat....a ty tylko modlisz się?
Dziewczyno zacznij działać!!!
na co czekasz?...mało doświadczasz...Ty i dzieci?...co jeszcze musi się stać?
 
     
dk2008
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-15, 10:45   

Witajcie
poszukiwania modlitwy do Św Judy Tadeusza prazywiodły mnie na ten portal
i chyba dobrze trafiłem
Wierze że Św Juda Tadeusz pomoże mi w w kryzysie w jakim znalazło sie moje małżeństwo

pozdrawiam
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-15, 11:08   

(Bez)Nadziejna..... a możesz podzielić sie informacją jakie nałogio widzisz u męża?
Wiesz co (Bez) Nadziejna??? św.Ignacy Loyola w swoich rozważaniach do rekolekcji napisał coś bardzo istotnego,cos o czym pisze Lena: pracuj tak jakby wszystko zależało od ciebie,a módl sie tak jakbyś miała umrzeć jutro(albo jakby wszystko zależało od Boga).
Ale to Ty jestes kowalem swojego losu.Nie zwalaj wszystkiego na Boga.
Co zrpobiłaś by wyrwac się z roli ofiary? co zrobiłas by zmienić swoja postawę? Czy musisz być w postawie ofiary? jaki przykład dajesz dzieciom? Czy musisz dawać taki???
Pogody Ducha

dk2008......., witaj na forum.I jak wyżej............ nie zapomnij o działaniu.O mądrym działaniu.
 
     
Małgosia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-18, 14:37   

Baznadziejna - przede wszystkim - zmien nick, nie mysl tak o sobie.
Twoje zycie jest w rekach Boga - On zna całe twoje zycie, Twój ból, On wszystko widzi i wie.
On może wszystko.
Poczytaj to forum, szukaj wątków opisujących problemy podobne do twoich
Na poczatek może poczytaj, co pisze sofia, np. ten wątek http://www.kryzys.org/vie...ighlight=#49469

To poczatekTwojej drogi - uwierz, że nie jestes skazana na sytuację, w której się znajdujesz. Uwierz, że z tego można wyjść!
Najpierw szukaj spokoju dla siebie, w Bogu.
Zadbaj o siebie i dzieci.

pozdrawiam serdecznie
 
     
Rubik
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-29, 22:17   

WITAM.
Mogę napisać tylko tyle, że przed kilkoma miesiącami mieliśmy poważne kłopoty związane z nieudzieleniem nam jako małżeństwu kredytu hipotecznego ale po gorącej modlitwie do św.Tadeusza Judy mąż dostał sam ten kredyt.....udało się i dziękuję codziennie świętemu za wybłagane łaski prosząc jednocześnie o dalszą pomoc.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w 2009 oby wan pomógł św.T.Juda.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10