Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś...
Autor Wiadomość
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-18, 19:15   Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś...

Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś...

Często to zdanie pojawia się na forum i w prywatnych rozmowach. A ja nie widzę żadnego sensu w tym, że małżonkowie porzucają małżonków, rodzice porzucają dzieci, i jeszcze walczą o jak najmniejsze alimenty na swoje potomstwo, które powołali do życia z miłości, że pijani ojcowie stosują przemoc fizyczną i psychiczną, że mąż bije i znieważa żonę, albo traktuje jak podnóżek, że facet porzuca chorą żonę, chorobę uważając za powód do rozwodu? Że kobieta nie ma na jedzenie dla dzieci, a maż włóczy się po knajpach z kochanką?
Niech mi ktoś wreszcie wyjaśni, po co to się dzieje? Gdzie jest sens tego wszystkiego? Tak "po ludzku", bez wzniosłych haseł - czy widzicie w tym sens?
 
     
kasia1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-18, 19:40   

masz rację Elu... to wszystko co wyliczyłaś, nie ma najmniejszego sensu... tyle cierpienia, tyle bólu... po co to wszystko? I "po ludzku" Elu, nie wiem.
A jednocześnie wierzę, że całym moim życiem kieruje Bóg, że to On ma swój plan na moje życie... i tylko ten plan się będzie realizował, nie mój własny.
I jakoś zgadzam się z ks. Piotrem, który mówi, że Pan Bóg jest o nas zazdrosny, i że jak coś lub ktoś inny jest ważniejszy od Niego, to On się o nas upomina i właśnie dlatego daje nam kryzysy.
Ja nie wiem Elu, dlaczego musiałam doświadczyć tego wszystkiego, co doświadczyłam... zdrady, odrzucenia, upokorzenia... dlaczego mimo tego, ze kocham całym sercem, ciągle słyszę "nie kocham cię"... że przez cacłe swoje życie ani razu nie usłyszałam słow "kocham cię" (chociaż wiele lat czułam się kochana).
Ale wiem, że przed tym wszystkim, nie byłam tak blisko Boga, jak teraz jestem... i wiem , że wiele rzeczy się o sobie dowiedziałam...
Mój kryzys był właśnie po to...
Pozdrawiam Cię Elu :-)
 
     
GregS
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-18, 22:30   

kasia1 napisał/a:
Ale wiem, że przed tym wszystkim, nie byłam tak blisko Boga, jak teraz jestem... i wiem , że wiele rzeczy się o sobie dowiedziałam...
Mój kryzys był właśnie po to...


takie jest również moje zdanie, czegoś doświadczamy i tylko od nas zależy jak wykorzystamy nasze nowe doświadczenie

elzd1 napisał/a:
A ja nie widzę żadnego sensu w tym, że małżonkowie porzucają małżonków, rodzice porzucają dzieci, i jeszcze walczą o jak najmniejsze alimenty na swoje potomstwo, które powołali do życia z miłości, że pijani ojcowie stosują przemoc fizyczną i psychiczną, że mąż bije i znieważa żonę, albo traktuje jak podnóżek, że facet porzuca chorą żonę, chorobę uważając za powód do rozwodu? Że kobieta nie ma na jedzenie dla dzieci, a maż włóczy się po knajpach z kochanką?


I tu pojawia sie pytanie: dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało itp i chyba jak będziemy rozpatrywac to wszystko "po ludzku" to pojawi się tutaj dziesiątki jakże różnych odpowiedzi i każdy będzie mniej lub bardziej bronił swoich racji.
A na dodatek pojawią sie inne pytania, coraz trudniejsze:
Np.
Dlaczego wyszałaś akurat za niego za maż/ dlaczego akurat ją poslubiłeś? Czy to była prawdziwa miłość? Czy to była miłość skierowana do konkretnej osoby czy też do twojego wyobrażenia o tej osobie? Co to jest prawdziwa miłość? Czy prawdziwa miłość to jest to o czym czytamy w Biblii w hymnie o miłości czy też miłość u każego może być czymś innym? Czy każdy sobie może czy też powinien stworzyć własną definicję miłości?

A może kryzys w różnych formach dosięga nas właśnie po to abyśmy SAMI odnaleźli właściwa drogę. Nawet jak to są bardzo bolesne doświadczenia, to każdy sam musi zrozumieć to, że coś trzeba zmienić, nikt za nas nie podejmnie decyzji - możemy tylko czerpać z doświadczeń innych. Tylko od nas zależy jak spożytkujemy nasze doświadczenia. Wielu zadaje sobie pytanie gdzie jest Bóg jak wokoło tyle cierpienia? Czy nie mógłby np. odmienic naszego małżonka, pstryk i z damskiego boksera robi czułego, wspaniałego mężczyzne, kolejne pstryk i z alkoholika w sekunde robi się wzorcowy abstynent, wspaniały ojciec. Tego chyba w duszy wielu po cichu oczekuje, może i za taką przemianą małżonka się modli.. ale czy o to chodzi? Czym taki człowiek by się różnił od cyborga? od maszyny bez własnej woli?
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-19, 09:36   

elzd1 napisał/a:
A ja nie widzę żadnego sensu w tym, że małżonkowie porzucają małżonków, rodzice porzucają dzieci, i jeszcze walczą o jak najmniejsze alimenty na swoje potomstwo, które powołali do życia z miłości, że pijani ojcowie stosują przemoc fizyczną i psychiczną, że mąż bije i znieważa żonę, albo traktuje jak podnóżek, że facet porzuca chorą żonę, chorobę uważając za powód do rozwodu? Że kobieta nie ma na jedzenie dla dzieci, a maż włóczy się po knajpach z kochanką?


I tu pojawia sie pytanie: dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało itp i chyba jak będziemy rozpatrywac to wszystko "po ludzku" to pojawi się tutaj dziesiątki jakże różnych odpowiedzi i każdy będzie mniej lub bardziej bronił swoich racji.

Na pytanie "dlaczego" nalezy szukac odpowiedzi, bo wszystko ma swoja przyczynę takie jest moje zdanie.

A na dodatek pojawią sie inne pytania, coraz trudniejsze:
Np.
Dlaczego wyszałaś akurat za niego za maż/ dlaczego akurat ją poslubiłeś?

To pytanie wcale nie jest trudne, ale trudna jest droga, ktorą trzeba przejść, aby odpowiedzieć sobie na postawione przez Ciebie pytania oraz: jakie uwarunkowania, oczekiwania, potrzeby m.in. kierują daną osboą, że wiąze się z takim a nie innym człowiekiem.

Czy to była prawdziwa miłość? Czy to była miłość skierowana do konkretnej osoby czy też do twojego wyobrażenia o tej osobie? Co to jest prawdziwa miłość? Czy prawdziwa miłość to jest to o czym czytamy w Biblii w hymnie o miłości czy też miłość u każego może być czymś innym? Czy każdy sobie może czy też powinien stworzyć własną definicję miłości?

Na ten nasz pierwotny wybór, to jest miłośc, dokonujemy wyboru na tyle na ile potrafimy, najlepiej jak potrafimy.

Wielu zadaje sobie pytanie gdzie jest Bóg jak wokoło tyle cierpienia? Czy nie mógłby np. odmienic naszego małżonka, pstryk i z damskiego boksera robi czułego, wspaniałego mężczyzne, kolejne pstryk i z alkoholika w sekunde robi się wzorcowy abstynent, wspaniały ojciec. Tego chyba w duszy wielu po cichu oczekuje, może i za taką przemianą małżonka się modli.. ale czy o to chodzi? Czym taki człowiek by się różnił od cyborga? od maszyny bez własnej woli?[/quote]

Nie zapominaj, że człowiek ma wolną wolę, ma prawo wybrać drogę, którą chce iść.

_zosia_
 
     
GregS
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-19, 09:58   

_zosia_ napisał/a:
Nie zapominaj, że człowiek ma wolną wolę, ma prawo wybrać drogę, którą chce iść.


Ja wiem, że cżłowiek ma wolna wolę i bardzo dobrze, ale czy ma prawo czy jedynie może wybrać drogę którą chce iść
Tam gdzie ktoś mówi, że ma prawo do wolności, ma prawo do nieskrępowanego rozwijania własnego JA, z drugiej strony bardzo często jest krzywda i ból innych ludzi, których taka osoba nie widzi albo po prostu nie chce widzieć.
 
     
agnieszka78
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-20, 20:22   

no własnie, potem taki zdradzacz mógłby jeszcze powiedzieć Tobie że cię zbawił i jeszcze będzie z tego dumny jakby jego grzech był narzędziem w rękach Boga wobec nas...moim zdaniem jest tak ze kiedy przydaży nam się taki koszmar to dzięi Bogu może wyniknąć z tego jeszcze jakieś dobro a nie, że Bóg posługuje się grzechem, że grzech jest w naszym życiu po coś, po to coś co tak ludziska nawracają na forum...Bóg ucina zło, potrafi ze zła wyciągnąć dobro,daje nam siebie, nawrócenie, czasami lepsze małżeństwo
 
     
miriam
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-22, 16:31   

Kilka refleksji o pytaniach bez odpowiedzi.....


O cokolwiek zapytasz

czemu serce jak żebrak
gdzie indziej istnienie
wierna miłość nietrwała
ślub co przeszedł obok
czemu święty i grzesznik w tym samym pewexie
niepewność świętych jaka łaska grozi
czemu łza opiekunka do gardła mi wpadła
bo szczęście się urwało nie wiadomo po co
o cokolwiek zapytasz
trzepnie cię milczenie
Bogu nie stawia się pytań dlaczego

Pytam

Jak uprościć wszystko zapłakać
jak nie szukać innego siebie
jak nie wiedzieć w sam raz i za dużo
ani trochę już i zupełnie
jak biedronkę osłonić ręką
jak patykiem rysować wzruszenie
jak Jezusa przybliżyć tym wszystkim
którym dzisiaj zgłupiało sumienie

Spoza nas (wiersz z banałem w środku)

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas


http://teledyski.onet.pl/...,teledyski.html

ks. Jan Twardowski
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2008-08-09, 22:47   Re: Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś...

mmm...
Ostatnio zmieniony przez bajka 2008-11-04, 18:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-08-11, 09:46   

Czasem to my sami pchamy się w tę szkodę....nie zauważamy, że i od nas wiele zalezy. Potem cierpimy...ale i to cierpienie ma sens, bo co nas nie zabije to nas wzmocni. Pozdro ! EL.
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2008-08-13, 20:59   

dokładnie o tym Elu napisałam.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-08-13, 23:01   

EL. napisał/a:
co nas nie zabije to nas wzmocni


Ciekawe, czy trucizna podawana w coraz większych dawkach wzmiacnia organizm?
A może jednak zabija?
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2008-08-14, 20:30   

elzd1 napisał/a:
EL. napisał/a:
co nas nie zabije to nas wzmocni


Ciekawe, czy trucizna podawana w coraz większych dawkach wzmiacnia organizm?
A może jednak zabija?


Bo tutaj Elu nie jednej recepty. Co jednego wzmocni, drugiego zabije. Jeden sie podniesie, drugi zostanie w depresji. Nie ma jednej prostej odpowiedzi. Ile osób, ile cierpienia - tyle odpowiedzi, każda inna.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9